Zazwyczaj w piątek spotykaliśmy się w rozmównicy klasztornej, ja ze sprzętem nagrywającym, a Ojciec Jan Paweł z zapisaną kartką kolejnego komentarza na niedzielę. Piątek 25 listopada było tak samo… Chwila wygłupów, a potem ustawiałem wszystko; w tym czasie Ojciec czytał jeszcze raz przygotowane refleksje, aby nagranie wyszło jak najlepiej. Ostatnie sekundy, wyłączyłem kamerę i tradycyjnie zapytałem, jaki będzie tytuł odcinka. Ojciec Jan Paweł odpowiedział: „»Zaskoczę Cię«, może tak być?”. „Pewnie, że tak”. Wymiana uśmiechów, pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę. Kto by pomyślał, że to będzie ostatnie spotkanie.

Taki tytuł nosił ostatni nagrany przez Ojca Jana Pawła Konobrodzkiego OSB komentarz liturgiczny z serii „Słuchaj…”, którą rozpoczęliśmy prawie rok temu. 27 listopada nagle, zupełnie niespodziewanie utrata przytomności, nieudana reanimacja i śmierć. Szybko — bez cierpienia, ale za szybko.

Dobry człowiek

Dopiero wczoraj wieczorem zdałem sobie sprawę, jak niezwykle symbolicznie brzmi tytuł tego ostatniego odcinka „Zaskoczę Cię”. Przypadek? Nie wierzę w przypadki. Proroctwo, może za dużo powiedziane. Jednak cała otoczka wprowadza w chwilę zadumy i refleksji. Nie da się ukryć, Ojciec Jan Paweł zaskoczył wszystkich. Po doświadczeniach wcześniejszych odejść, muszę to przyznać, nie każda śmierć jest jednakowa, fundamentalnym rozróżnieniem jest tutaj świadectwo osobiste życia zmarłego. Najczęściej jest to powstająca „wyrwa”, cholerna pustka, nad którą ciężko przejść do porządku dziennego. Nie będę tutaj rozważał przypadków osób, po odejściu których których następuje „odetchnięcie” z ulgą; zostawiam to.

42

Ciężko mi pisać, a to z tego względu na to, że piszę o śmierci przyjaciela. Na palcach jednej ręki policzyć takich ludzi. Wręcz jest to niemożliwe, żeby opisać wszystko, czego doświadczyłem od Ojca Jana Pawła. Nie tylko dobre i krzepiące słowo, ale konkretna pomoc, bez jakiegokolwiek analizowania, bezinteresowna. Jest takie coś w życiu duchowym, że to, co w sercu, to widać na twarzy. Szeroki uśmiech, mogę powiedzieć, to była wizytówka Ojca, co poświadczą inni. Dla każdego jednakowy, bez uprzedzeń, czy to młody, stary, do każdego podchodził tak samo.

Miał dobrą aurę

W życiu można spotkać takie osoby, które z daleka przyciągają, podświadomie czujemy się bezpiecznie i dobrze w obecności takich osobowości. Gdy rozmawiamy z takimi osobami, możemy być szczerzy. Niektórzy powiedzą, że mają dobrą aurę. Swoboda to tylko niektóre uczucia jakie towarzyszyły w kontakcie z Ojcem Janem Pawłem, ale nie taka, że róbta co chceta; raczej zdrowa i pełna humoru.

W chwili takiej jak ta, kiedy śmierć bliskiego człowieka jest przed oczami, ciężko uchwycić wszystko i to przekazać. Każdy, kto miał styczność z Ojcem Janem Pawłem, ma swoje doświadczenie jego wyjątkowości, która sprowadza się — choć być może będzie to zbyt duże uproszczenie — do stwierdzenia: był dobrym człowiekiem. Tak zwyczajnie, zarówno wewnątrz wspólnoty, jak i na wyjazdach, czy też w kontaktach ze swoimi znajomymi i rodziną.

jan_pawel_konobrodzki_jacek_zelek

Użyłem tutaj określenia „wyjątkowości”, nie bez powodu. Żeby zasłużyć sobie na miano takiej osoby, wydaje mi się, że nie można sobie spokojnie płynąć z nurtem tłumu. Trzeba też umieć bronić swoich poglądów i wiernie trwać w życiowej pasji. I w przypadku Ojca Jana Pawła nie brakło ciekawych epizodów, wręcz kontrowersyjnych dla pewnych środowisk. Chociażby wspomnieć tutaj film „Krzyż i dharma” — m.in. na potrzeby tego dokumentu Ojciec wybrał się do Tybetu i Nepalu. Dialog na poziomie duchowym, to nie jest byle co, tutaj potrzeba odwagi „wyjścia do…”.

Pomnik

Po tych paru dniach od śmierci miałem sporo czasu na przemyślenia. Jest czas na łzy, ale trzeba podjąć konkretne kroki w celu zapewnienia, można powiedzieć, „nieśmiertelności” pamięci o Ojcu Janie Pawle. Nie będziemy oczywiście stawiać pomników… jednak jest coś trwalszego i bardziej wartościowego. SŁOWO: o nim mowa — chodzi o słowo, które przetrwa lata. Nie tylko w tej wersji online, ale drukowanej, tak żeby myśl szła dalej.

Już prawie rok Ojciec Jan Paweł pracował nad swoją książką. Pewnego dnia poprosiłem go, żeby nagrał jedne ze swoich rekolekcji, które rozpoczęły cykl pt. „Pustynne szlaki”. Zgodził się, spisałem konferencje i tak na dniach zostanie wydany pierwszy tom „Wyjście w nieznane”. Pojawi się również druga część, za którą się zabiorę w najbliższym czasie. Wspólnie planowaliśmy 5 tomów, jednak okazało się, że „zaskoczenie”, jakie nas spotkało, zmieniło plany.

Jednego żałuję: że nie mogłem przekazać Ojcu Janowi Pawłowi egzemplarza jego pierwszej książki. Cieszył się tym projektem. Jeszcze w piątek pytał o postęp prac.

wyjscie_w_nieznane

Trzecim pomnikiem będzie wydanie w wersji drukowanej refleksji liturgicznych Ojca Jana Pawła, którymi się dzielił ze swoimi widzami na YouTubie. Wydaje się, że będzie to piękne domknięcie Jego wędrówki. Mówi się, że po człowieku nic nie zostaje, ale nic bardziej mylnego. Zostają słowa, które mogą rozbrzmiewać przez pokolenia.

Czy to koniec?

Poniżej publikuję tylko niektóre komentarze, które pojawiły się pod wpisami informującymi o śmierci Ojca Jana Pawła Konobrodzkiego OSB:

Człowiek żyje dopóki żyje pamięć o nim… ja będę pamiętać do końca swoich dni o tak wspaniałym człowieku… tak wspaniałym przyjacielu

Jego niedzielne słowo, takie krótkie, trafiające w sedno… towarzyszyło mi przez wiele dni, a niektóre zostały mi w pamięci już na zawsze… a z nich najbardziej: „Naprzykrzaj się Panu Bogu”… Będzie mi tego brakowało teraz, bo szczególnie w czasie wakacji kiedy trafiałam na mszę z bardzo średnią homilią, zastępowało mi ją…

Aż mnie ciarki przeszły .. spowiadałam się u tego Ojca, zawsze się tak serdecznie uśmiechał; taki Ojciec od uśmiechu … Niech spoczywa w pokoju.

Właśnie wczoraj, po raz pierwszy, na portalu PSPO, obejrzałem wideo z konferencją o. Jana Pawła Konobrodzkiego. Pomyślałem: „jaki pogodny kapłan”. Teraz cieszy się radością wieczną u Boga.

23 lat temu udzielił nam ślubu tyle razy chciałam z NIM porozmawiać i nie zdążyłam…

Nie mogę uwierzyć. W południe słuchałam Jego komentarz „Zaskoczę cię ” ,a po południu wiadomość o odejściu… po prostu nie mogę uwierzyć…

Gdy wyjechałem ze Skawiny na coniedzielną mszę o 12.30 minęła mnie karetka na sygnale. Nie przypuszczałem, że jedzie do Tyńca. Gdy będąc na mszy dowiedziałem się do kogo przyjechała, zrobiło mi sie smutno . Gdy dowiedziałem się w późniejszym czasie że odszedł. Ogarnął mnie smutek, którego nie jestem w stanie pojać. Powstała pustka. Jak zawsze chwila refleksji nad przemijaniem . Będzie mi go brakować. Jego wszechobecnego uśmiechu, ciepłego głosu i stylu bycia, niejednokrotnie krótkich i zwięzłych przemyśleń/kazań, które dawały do myślenia. Niewątpliwie był kimś wyjątkowym.

Zaskoczyłeś nas bardzo Ojcze! Będzie bardzo brakowało Twojego radosnego uśmiechu i głosu, kiedy śpiewałeś jako pierwszy kantor. Śpiewaj Panu!

Otrzymałem od Boga wielka łaskę. Mogłem wielokrotnie uczestniczyć w rekolekcjach prowadzonych przez Ojca Jan Pawła. Dzięki Ojcu odnalazłem pokój.

Nie mogę uwierzyć. Kochałem jego głos,gdy czytał, mówił. Znałem go tylko po przez internet, ale pozostanie w mym sercu na zawsze.

Ta śmierć jest dla mnie niewiarygodna. Od wczoraj nie jestem w stanie myśleć o niczym innym. Nie dociera do mnie, że nie ma już ojca Jana Pawła z nami. To był niezwykle ciepły i dobry człowiek, który do każdego podchodził z wielkim szacunkiem. Kapłan z prawdziwym powołaniem…

 


 

Pogrzeb odbędzie się 3 grudnia (sobota) o 12.00 w Opactwie tynieckim. Msza Św. zostanie odprawiona przez bpa Grzegorza Rysia.