Wkrótce minie 2 lata od czasu kiedy został postawiony mur milczenia. Pisałem o tym we wpisie UWAGA przyjaciel. O dziwo, co jakiś czas otrzymuję wiadomości na Facebooku i sms-y typu: Jacek, żyjesz? Wygląda to tak, jakby nadawca nie pojął powagi sytuacji (przynajmniej jak ja to rozumiem), pisze tak zwyczajnie jakbyśmy się nie widzieli zaledwie tydzień. W takiej sytuacji nie odpisuję, czekam… może przyjaciel zrozumie, że dojrzała postawa wymaga dialogu twarzą w twarz, wyjaśnienia sobie pewnych spraw i określenia, co i jak. I tak czekam już 2 lata. Sprowadzenie problemu do zdawkowych wiadomości tekstowych, z jednej strony przeraża, a z drugiej utwierdza mnie w przekonaniu o podjęciu słusznej decyzji o zakończeniu znajomości. Ale tak sobie myślałem, że może, chociaż zobaczę jakiś progres w samej postawie Nadawcy, nic z tych rzeczy.

Wolimy wysłać wiadomość na Facebooku niż zwyczajnie porozmawiać. Postanowiłem jedno, w tak poważnych kwestiach nigdy nie będę dialogował przez komunikator, ani tym bardziej odpowiadał na głupkowate sms-y. Drogi Nadawco zlituj się, zadzwoń, albo przyjedź, porozmawiamy i wyjaśnimy wszystko.

Nie tak dawno w czasie rozmowy o Filokalii ojciec Szymon Hiżycki OSB powiedział: Nie krytykuję wszystkich aspektów korzystania z Internetu, ponieważ sam go używam. Jednak chodzi mi o sprowadzenie całego życia do relacji w sieci – to mi się nie podoba. Internet stał się swego rodzaju, przynajmniej dla niektórych, stylem życia, czyli redukcją naszych zachowań, rozmów i relacji do kontaktu z innymi poprzez komunikator na Facebooku. Chodzi mi o odarcie z wartości pewnych zasadniczych postaw człowieka.

Co jakiś czas nachodzi mnie chęć, aby mimo wszystko zrobić pierwszy krok, wstrzymuję się. Dlaczego? Bardziej mi zależy na tym, żeby to oni zrozumieli i więcej nie pytali: Co tam słychać u Jacka, nie odzywa się… Inny przypadek: Jacek olał wszystkich i stał się ważny. Bardzo konkretny argument. Mam jeszcze drugą zasadę, którą każdemu powtarzam: nigdy się nie pcham tam gdzie mnie nie chcą, albo jeszcze bardziej łopatologicznie nie pcham się do kogoś z buciorami. Wielokrotnie słyszę: wpadaj kiedy chcesz? Spoko, spoko, jak zaprosicie przyjadę i pogadamy. Musi być ta wzajemna wymiana, rozmowa.

dialog

Paradoksalnie milczenie z mojej strony (w oczekiwaniu na zaproszenie) powoduje problem niezrozumienia. Powstają pytania… finalnie słyszę to, co napisałem wcześniej Jacek olał wszystkich i stał się ważny. Jeżeli tak to sobie tłumaczysz, bez podjęcia szczerego dialogu, nie ma problemu, temat uważam za zakończony.

Być może żyję w świecie urojonych wartości i ideałów. Być może nie jestem człowiekiem który wiecznie nie ma czasu. Być może mam inny styl życia. Jedno jest pewne, do czasu kiedy na nowo nie nauczymy się rozmawiać, nie ma mowy o kolejnym kroku. Żyjesz?