5:30 rano. Przyjazd dzień wcześniej, ponad 600 km. Za krótka noc, jednak obfitość dnia wymaga walki z lenistwem. Wychylam głowę zza drzwi balkonowych, wdycham nadmorskie, świeże powietrze. Czyste niebo, dwa psy, które pilnują gospodarstwa, mur dookoła nadszarpnięty wypadkiem, który niedawno się zdarzył. W samym środku Opactwo Benedyktynek w Żarnowcu.

Zastanawiałem się, jak w ciągu jednego dnia pokazać istotę życia mniszek. Krótka forma, kilka obrazów, które pokażą, o co w tym wszystkim chodzi… Oczywiście przyjazd również był związany z siostrą Małgorzatą Borkowską i jej głośną publikacją – Oślica Balaama. Apel do duchownych panów.

Wchodzę do kaplicy, zupełna cisza, jedna siostra, która przekłada kolejne strony podczas lectio divina. Jak nie zaburzyć tej ciszy? Nie ruszać się. Trudne, o tyle, że wszystko dynamicznie się zmienia. Miałem mocne postanowienie, żeby nie przekroczyć pewnej granicy intymności modlitwy, i chyba mi się udało.

Muszę przyznać, że do tej pory nie miałem okazji odwiedzić jakiegokolwiek klasztoru żeńskiego, tym bardziej mniszek benedyktynek. Zazwyczaj proces przywiązania do jakiegoś miejsca, które odwiedzam, trwa parę dni. Ale jeden dzień wydawał mi się za krótkim czasem, żeby w dniu wyjazdu zacząć tęsknić i planować kolejny przyjazd. Po raz kolejny zdziwiłem się, i to bardzo pozytywnie. Złożyło się na to zapewne kilka czynników, które niech pozostaną moją tajemnicą. Zdradzić mogę, że doświadczenie spotkania z siostrą Małgorzatą Borkowską OSB okazało się czymś wyjątkowym i tym samym wzbudziło chęć moich kolejnych odwiedzin. Nie da się ukryć, postać bardzo charakterystyczna, która lubi nazywać się Niedźwiedziem. Sam fakt, że siostra postanowiła wydać Oślicę Balaama, w której apeluje o rzeczy ważne, nie bojąc się skrytykować różnych wad polskiego duchowieństwa, mówi o jej wysokim poziomie intelektualnym i duchowym. W nagraniu, które zrobiłem, można wysłuchać wyjaśnienia, co siostrze przyświecało w chwili podjęcia decyzji o wydaniu Apelu do duchownych panów.

Druga sprawa, które mnie zainspirowała, to chęć pomocy. Wystarczy spojrzeć na stronę mniszek benedyktynek z Żarnowca, żeby znaleźć informację o tym, iż od ponad roku starają się odbudować zniszczone opactwo. Potrzeb jest wiele… Gdy rozmawiałem z matką przełożoną, okazało się, że aktualnie potrzeba jest bardzo konkretna – trzeba wymienić w kaplicy, gdzie siostry odmawiają oficjum, podłogę, która jest wykonana ze słabego materiału. Potrzeba solidnego drewna i montażu, czyli konkretnego wsparcia finansowego (szczegóły znajdziecie TUTAJ).

Nie wiem, czemu o tym piszę, ale czuję, że trzeba i jestem przekonany o dobrych intencjach całej akcji Remont stulecia SOS. Okazuje się, że bezpośrednie doświadczenie miejsca i osób zmienia perspektywę, która ograniczona tylko do informacji w Internecie, mogła ujść mojej uwadze, podobnie jak i wiele innych newsów czy też akcji w mediach społecznościowych. Dopiero żywe spotkanie ze wspólnotą i jej stylem życia pomaga zrozumieć, że warto na to spojrzeć i poddać refleksji własne priorytety.

zarnowiec_kaplica