Ostatnie dwa tygodnie okazały się intensywnym czasem próby. Pojawiło się pytanie: czy wspólnymi siłami potrafimy sfinalizować nową publikację, czy też polegniemy? Jest coś niesamowitego, kiedy odczuwasz jednomyślność wszystkich zaangażowanych: tak, to warto zrobić… Jednomyślność i równomierny rozkład obowiązków tworzy piękny algorytm, w którym wszystko z zupełnym spokojem dąży do celu. Nikt i nic nie przeszkadza… Choć, gdzieś w oddali słychać pomruki, które w całym procesie są zupełnie nieistotne. Nadają tylko pikanterii i kolorytu.

Tak, chodzi o kolejną książkę Siostry Małgorzaty, o której m.in. pisałem we wpisie Coś czy Ktoś? Czy można ją określić jako wykład nauki o sześciu prawdach wiary? Owszem, jednak nie w takim sensie suchego elaboratu akademickiego. Wykład, który urodził się na podstawie doświadczenia mniszki benedyktynki, to coś, co wykracza poza schematy i definicje. Jeżeli czytasz o prawdach wiary, choćby w samym katechizmie, rozumiem znudzenie i czasami brak zrozumienia języka teologicznego. Inaczej jest w sytuacji kiedy czytasz świadectwo osoby, która na co dzień żyje tym, o czym pisze… Aaa to już inna para kaloszy!

Dość już zachwycania się, wystarczy sięgnąć po Sześć prawd wiary oraz ich skutkiW zasadzie dzisiejszy wpis będzie o tym, co zostało zrobione, a co wkrótce się wydarzy:

1. Nie chcąc zdradzać wiele – w przygotowaniu są kolejne publikacje Siostry Małgorzaty i nie tylko.

2. Za jakiś czas ukaże się materiał wideo, osobista ekspresja po pobycie w Opactwie Benedyktynek w Żarnowcu.

3. W dniach 12-15 kwietnia – wyjazd na Targi Wydawców Katolickich, do Warszawy – #NiktNieJestByleJaki.

4. W maju, kolejny wyjazd do Żarnowca. Mnóstwo pomysłów, które muszą zostać zweryfikowane…

zelus

Dzisiaj, na PSPO, ukazała się rozmowa z ojcem Szymonem Hiżyckim OSB wokół pism duchowych św. Hezychiusza z Synaju, które dołączają do serii Teksty z Filokalii. Wywiad o mądrym życiu, czyli o tym, że warto myśleć. Poniżej krótki fragment, który mi osobiście dał wiele do myślenia, jeśli chodzi o wielowarstwowość Filokalii:

Zastanawia mnie naturalizm języka, który stosuje św. Hezychiusz z Synaju. W rozdziale 188 widzimy porównanie modlitwy Jezusowej do lekarstwa na niestrawność, wręcz nawiązanie do odruchu wymiotnego.

Szymon Hiżycki OSB: U autorów starożytnych odwoływanie się do metafor medycznych czy fizjologicznych występuje dość często. Weźmy na przykład 2. Rozmowę św. Jana KasjanaO rozpoznawaniu myśli, w której czytamy o historii abba Serapiona: opowiada o pewnym epizodzie swojego życia, kiedy kradł dodatkową porcję chleba i zjadał ją ukradkiem poza porą posiłku. Jak sam wspomina, bardzo go to męczyło, ale sam z siebie nie mógł się wyrzec tej żądzy. Wreszcie nie wytrzymał, upadł przed swoim ojcem duchownym i wyznał, co uczynił. I gdy to wszystko zrobił, wówczas (Kasjan stosuje tutaj dość wyrazistą figurę nawiązującą do tzw. wiatrów) straszny smród napełnił celę, a twarz ojca duchownego się rozjaśniła i powiedział: spójrz, szatan wyszedł z ciebie. To są właśnie takie fragmenty, w których autor w sposób ironiczny pokazuje, że demon, którego się lękamy jak gdyby był niewidomo kim, znaczy tyle, co śmierdzące powietrze.

U św. Hezychiusza z Synaju widzimy podobny obraz, gdzie modlitwa Jezusowa stanowi lekarstwo na niestrawność. W człowieku zalega pewna materia, która mu szkodzi, dlatego naturalnym odruchem obronnym jest proces wydalania. Jest to nieustanne podkreślanie tego, za pomocą takich obrazów, że to, co złe, nie jest dla człowieka naturalne. Naturalna jest cnota, życie z Bogiem, a to wszystko, co jest złe, grzech, jest czymś nienaturalnym. Imię Jezusa stosuje się jako lekarstwo na brak harmonii w naszym życiu. Jeśli wciąż człowiek powtarza z wiarą wezwanie modlitwy Jezusowej, ono działa jak młot, który kruszy serce, rozbija utarte schematy, jest jak lampa, która rozjaśnia to, co spowite mrokiem, pokazuje prawdę, że Syn Boży stał się człowiekiem i przyszedł zbawić każdego z nas (fragment wywiadu Mądry człowiek idzie wąską, złotą ścieżką rozsądku. Święty Hezychiusz z Synaju i jego pomysł na życie…)

97