Zawsze przed publikacją jakiegokolwiek tekstu, czy to w Internecie lub w wersji drukowanej, pojawia się u mnie strach przed krytyką. Jak to zostanie przyjęte, czy ktokolwiek to przeczyta i jaka będzie reakcja. Obawy powstają już na etapie rodzenia się pomysłu i dla wielu stają się przysłowiowym gwoździem do trumny. Strach osłabia i rodzi niechęć. Paradoksalnie poczucie kiepskości pozostaje do samego końca, bez względu na perfekcyjność autora i dzieła, które tworzy. W chwili realizacji pomysłu pojawiają się dobre dusze, które mają na celu wytrącenie ciebie ze skupienia na obranej drodze. Ileż to razy słyszałem: Jacek powiedz mi jak żyć? Podjąłem próbę, już nie słyszę takich pytań, choć ze smutkiem patrzę na dobre dusze, które stoją w miejscu. Może czekają na kolejną okazję, ale co to za egzystencja… Ale trzeba przyznać, ten rodzaj krytykanctwa, ma swoją dobrą stronę – uodparnia.

Tak, boję się krytyki… jeszcze raz powtórzę krytyki, która ma ręce i nogi. Klepanie po ramieniu i szczery uśmiech jakoś do mnie nie przemawiają. Kiedy pytam: Przeczytałeś chociaż to, co chwalisz? Słyszę odpowiedź: Jeszcze nie… Chciałoby się soczyście odpowiedzieć, ale masz przed sobą znajomego i nie wypada.

Otrzymałem zgodę na wysyłkę egzemplarza recenzenckiego książki Nikt nie jest byle jaki. Poszło i trafiło do osoby, zupełnie mi nieznanej. Podświadomie przeczuwałem, że nie będzie wesoło. Potrzebowałem krytyki i taką otrzymałem. Wtedy, gdy pierwszy raz ją przeczytałem, czułem się fatalnie. Zerknąłem drugi i trzeci raz, okazało się, że faktycznie, recenzentka miała słuszne uwagi. Dopiero dystans spowodował przyjęcie zdania kogoś innego. Cieszy fakt, że autorka opinii nie kierowała się względami religijnymi, ani tym, że na okładce jest ojciec Leon Knabit OSB. Napisała co jej nie pasuje i z perspektywy czasu jest to dla mnie nie tylko oczyszczające doświadczenie, ale wskazanie też pewnych kroków, żeby pracować nad polepszeniem tego i owego.

nikt_nie_jest_byle_jaki

Nie można pominąć dobrych słów, za które dziękuję:

Pani Ewa: Każdy z nas jest kimś; pamiętając o tym, poszukajmy swojej pasji, o której kiedyś komuś opowiemy… Biblionetka

Pan Przemysław: Zamiast czytania jakichś dziwnych poradników o tym jak żyć, sięgnijcie po tę książkę. Bardzo ciekawa, pouczająca i inspirująca lektura. Abibliofobia

Pan Wojciech: Na wiele pytań sami możemy próbować odpowiadać. Być może pomoże nam to uświadomić sobie nasz sposób myślenia. Całość czyta się szybko i naprawdę można wynieść z lektury coś dla siebie. Jeżeli chcemy „przestać narzekać i zacząć żyć” to książka „Nikt nie jest byle jaki” może naprawdę nas do tego zainspirować. MoznaPrzeczytac.pl

Pani Magdalena: „Nikt nie jest byle jaki. Każdy jest jakiś” to książka pełna pytań i ciekawych, wyczerpujących odpowiedzi. Szczerze przyznaję, że nie zawsze zgadzałam się z owymi odpowiedziami, w pewnych kwestiach mam nieco inne zdanie. Najważniejsze jest jednak to, że pewne, choćby kościelne, sprawy zyskują nowe światło, inny punkt widzenia oraz ciekawą interpretację. MamaO

Pani Aneta: Książka o tym, jak przestać narzekać i zacząć żyć. Żyć pełnią życia, pełnią pasji, żyć tu i teraz, być szczęśliwym. Aneta Moniuszko

nikt_nie_jest_byle_jaki_2

Wszystkie wydarzenia, spotkane osoby i zrealizowane projekty, nastrajają pozytywnie do kolejnych kroków, które chciałbym zrealizować w przyszłym roku. Co z tego wyniknie, to się okaże… póki co trzeba cieszyć się z tego, co jest.