Chaos, o którym pisałem ostatnio, można łatwo zobaczyć na przykładzie smutku ogarniającego człowieka z powodu niespełnienia, zarówno pożądliwości (obżarstwo, nieczystość, chciwość), jak i popędliwości (gniew). Przyglądając się, dostrzegamy jak demon smutku dolepia się do każdego ducha zła w chwili kiedy pojawia się świadomość braku zaspokojenia żołądka, żądzy i chciwości. Dotarcie do granicznego punktu, w pierwszym odruchu rodzi gniew, a ten z kolei smutek, który wyrasta z bezsensu własnego działania. Nic co zaplanowałem, przewidziałem i zapragnąłem nie sprawi, że będę spełniony. Wkraczamy w przestrzeń pomiędzy rezygnacją i depresją. Chaos zatacza coraz szersze kręgi i jak zobaczymy wkrótce nie kończy się tylko na smutku…

Ewagriusz z Pontu o smutku: niedopełnienie zaś zemsty rodzi smutek; jak bowiem chorego zdradza kolor [skóry], tak namiętnego – smutek.

Spojrzenie z zewnątrz i od wewnątrz

Ojciec Szymon Hiżycki zobrazował smutek jako efekt wypalenia się paliwa gniewu, impetu naszej pięści. Człowiek zobaczył, że kolorowa perspektywa zemsty i rzekomego spełnienia, tak naprawdę nie cieszy, dochodzimy do granicy szaleństwa, patrząc dalej – widzimy tylko pustkę i samotność. Bezsens jest tutaj odpowiednim określeniem stanu człowieka będącego pod wpływem demona smutku. Bezsens pogłębia się wraz ze świadomością bycia w błędnym kole pożądliwości i popędliwości, które nakręcają się coraz bardziej. Nasze zmęczenie wywołane wzrostem oczekiwań własnych żądz, doprowadza do sytuacji skrajnych, co jest zazwyczaj efektem wielu lat wiernego trwania w realizowaniu zachcianek poszczególnych złych myśli.

Smutek, jak podają autorzy, izoluje nas od wszystkich wokół. Pretensje i gniew, spowodowane brakiem spełnienia oczekiwań, wprowadzają nas w strefę egoizmu, samouwielbienia. Jak zobaczymy w następnych odcinkach będzie to kolejny krok w stronę: próżnej chwały i pychy. Niezwykła jest ta siatka wzajemnych powiązań pomiędzy poszczególnymi duchami zła. Ważne, aby dostrzec logikę działania demonów krążących wokół nas. Duchy zła bardzo sprytnie używają chaosu jako narzędzia, który ma nas doprowadzić do acedii, czyli domknięcia pożądliwości i popędliwości. Chaos ma na celu spowodować zamieszanie, w którym człowiek zupełnie straci orientację i podda się błędnym decyzjom, rezygnując z dalszej walki… Podobnie jak było w przypadku dobrego gniewu, możemy mówić o dobrym smutku. Opłakując własne błędy zyskujemy motywację do zmierzenia się z wadami.

Ewagriusz określa smutek paszczą lwa, która pożera człowieka. Smutek wciąga w wir jeszcze większych pretensji w kierunku winnych – ludzi którzy nas skrzywdzili… Wspomniana izolacja doprowadza do intensyfikacji urojeń, widzenia rzeczy i sytuacji których nie ma. Jesteśmy zdegustowani teraźniejszością; przeszłość i przyszłość jawią się nam jako lekarstwo, kiedyś to było dobrze, a wkrótce będzie jeszcze lepiej. Zatracamy się w rozpamiętywaniu tego, co już było lub co nas czeka w przyszłości, wydaje się to wszystko bardzo atrakcyjne, jednak pozostaje poza naszym zasięgiem. Smutek ma jedno, podstawowe zadanie: zanegować chwilę obecną, tu i teraz; pozbawić radości z tego, co wykonuję w danej chwili.

smutek

Ostatnio zastanawiałem się: czy mając do dyspozycji naukę Ewagriusza z Pontu na temat ośmiu duchów zła i cały zestaw narzędzi do uzdrowienia, człowiek faktycznie potrzebuje pomocy psychologa czy też psychiatry (nie mówię tutaj o przypadkach klinicznych). Wniosek: powstrzymam się od odpowiedzi, ponieważ sprawa jest zbyt złożona i wielowarstwowa, jednak samo pytanie jest jak najbardziej zasadne. Szukamy, a rozwiązania mamy na wyciągnięcie ręki. Nie w postaci gotowych pigułek, ale określenia problemu i konkretnych działań, które uporządkują życie. Wydaje się nieraz, że korzystając z pomocy psychologa czy psychiatry, liczymy na szybkie i proste rozwiązania. Nic bardziej mylnego. Czy to w sytuacji kiedy sięgamy do sposobów stosowanych w medycynie, czy też korzystając z nauki o ośmiu duchach zła, proces zmian jest długotrwały i wymaga wysiłku. Podobny mechanizm jest przy odchudzaniu. Nie ma czegoś takiego jak gotowce według zapewnień reklamodawcy: w ciągu tygodnia zrzucisz 20 kg. Wypijesz cudowną miksturę i już… po kłopocie. Jeżeli tak sądzisz, to zwyczajnie jesteś naiwny.

Smutek to kolejny etap szaleństwa, chaosu panującego w naszej głowie. Faktycznie, jak podają autorzy, w skrajnej formie może doprowadzić do samobójstwa. Izolacja, którą paradoksalnie sami wybraliśmy, wywołuje poczucie zupełnej bezradności i opuszczenia. Chaos ataków z różnych stron potęguje uczucie wyobcowania, człowiek musi opuścić społeczność. Nawzajem nakręcające się pożądliwości nie pozwalają wyjść poza własne zainteresowanie. Stwierdzamy jasno: wszyscy są źli i działają przeciwko nam, a więc dlaczego mam mieć kontakt z kimkolwiek… musimy uciekać. Omawiając acedię, zobaczymy samobójstwo jako jedną z form ucieczki z tego bezsensownego świata.

Środki zaradcze na smutek: wielkoduszność, wyrozumiałość, aby pokonać gniew; współpraca z innymi, aby wyjść z izolacji. Radość z chwili obecnej, bycie tu i teraz. Autorzy zajmujący się duchami zła u Ewagriusza z Pontu, jako jeden ze środków zaradczych podają: cofnięcie się do tyłu. Co to znaczy? Jeżeli chcesz pokonać ducha nieczystości, musisz się cofnąć i walczyć z obżarstwem; podobnie ze smutkiem, krok w tył i uporanie się z własnym gniewem itd.

Pokusa jaka może się pojawić w trakcie walki to chęć odrzucenia wszelkich wysiłków ze względu na chaos i skomplikowany system zależności pomiędzy duchami zła. To nie dla mnie. Nie można podchodzić do koncepcji ośmiu demonów na zasadzie, jak to wspomniałem wyżej, szybko i bezboleśnie. Przy takiej postawie faktycznie proces zmian spełźnie na niczym. Spokojne przyglądanie się myślom i emocjom pozwoli nam uporządkować chaos, dzięki czemu stopniowo będziemy się mogli zająć kolejnymi demonami, a w miarę upływu czasu coraz bardziej zrozumiemy, o co w tym wszystkim chodzi…