Ostatnio było o największej w Polsce karykaturze wykonanej przez Marka Grelę, dzisiaj chciałbym zaprezentować coś wyjątkowego, pierwszy w Polsce podręcznik do kaligrafii (uncjała i italika). Autorki, Ewa Landowska i Barbara Bodziony, siedzą w temacie już wiele lat, przeprowadziły setki warsztatów i kursów z kaligrafii. Wachlarz ich zainteresowań nie ogranicza się tylko do „pięknego pisania”. Ewa Landowska zajmuje się również muzyką, a Barbara Bodziony szkoli ludzi w dziedzinie iluminatorstwa. Wspólnym mianownikiem tego, o czym mowa, jest umiłowanie sztuki, bo tak pokrótce można nazwać dzieło, którym się zajmują.

Czy doświadczenie wielu lat wiernego trwania przy piórze można zebrać i zawrzeć na zaledwie 200 stronach? Okazuje się, że tak i nie ma tutaj mowy o jakiejś redukcji prześlizgnięcia się po temacie, o zdawkowym potraktowaniu tak zacnej sztuki, jaką jest kaligrafia. Dzięki naprawdę mozolnej pracy samych Autorek, jak również dzięki projektowi i samej koncepcji publikacji, mamy do dyspozycji rzetelny podręcznik do kaligrafii, póki co dwóch stylów – uncjały i italiki. Może nie brałem czynnego udziału w tworzeniu książki „Piękna Litera”, ale obserwowałem zza swojego biurka spotkania, rozmowy, czyli cały proces dopieszczania całego projektu. Od razu zaznaczę, że wychodzę z pozycji zupełnego laika w temacie kaligrafii; być może moje pytania okażą się dziwne, jednak wrodzona ciekawość nie pozwala mi pominąć tak oryginalnego tematu.

Jacek Zelek: Jestem zupełnym laikiem w temacie kaligrafii. Jak rozpocząć przygodę z tą dziedziną sztuki? Czy jest jakiś niezbędnik, w który należy się zaopatrzyć?

Ewa Landowska: W dzisiejszych czasach umiejętność kaligrafowania zdaje się być na wyciągnięcie ręki. Pomocnym może być internet, ale przede wszystkim kursy i warsztaty, gdzie kontakt z osobą znającą temat jest bezpośredni.

Barbara Bodziony: Na początek wystarczy prosta obsadka stalówka , atrament i papier. Z takimi narzędziami można zacząć ćwiczyć. Żeby to było możliwe będzie potrzebny jakiś podręcznik do kaligrafii lub nauczyciel, który pokaże jak stawiać pierwsze litery.

Ktoś powie: „Nie mam zdolności plastycznych”. Czy same chęci wystarczą, żeby rozpocząć?

Ewa Landowska: Najczęściej tak. Pamiętajmy, że pięknego pisania kiedyś uczyli się wszyscy i prawie wszyscy tę umiejętność nabywali. To, naturalnie, praca na lata. Nie na tygodnie, czy miesiące. Potrzebne są upór, pracowitość, a przede wszystkim pasja. Brak tzw. zdolności plastycznych może nie pozwoli na osiągnięcie poziomu mistrzowskiego w dziedzinie kaligrafii, ale pięknie pisać może naprawdę każdy.

Barbara Bodziony: Zaangażowanie i  chęć to składniki niezbędne jeśli chcemy się uczyć kaligrafii. Jeśli chodzi o zdolności plastyczne to po pierwsze ludzie często nie doceniają swoich zdolności. Z drugiej strony patrząc  kaligrafia to nauka pisania, ładnego pisania – umiejętność stawiania liter posiada każdy. Oczywiście, żeby te litery były piękne trzeba czegoś więcej niż samych chęci – cierpliwości i wytrwałości w ćwiczeniu.

Kaligrafia kojarzy się ze średniowieczem. Skryptorium, najczęściej w klasztorze benedyktyńskim, odpowiedni klimat ciszy i niezwykła, wręcz heroiczna wytrwałość. Jak to jest dzisiaj? Mamy innych ludzi, ukierunkowanych na szybki efekt z coraz mniejszą ilością czasu…

Ewa Landowska: … I właśnie dlatego kaligrafia tak zachwyca. Nie tylko pięknem formy, ale też okolicznościami, w jakich zazwyczaj się pracuje. Rzeczywiście nie nawykliśmy dzisiaj do zbyt długiego oczekiwania na efekty pracy. Bardzo często osoby pojawiające się na kursie chcą szybkich rezultatów, liczą na „expresowy kurs weekendowy”, po którym będzie można wykaligrafować zaproszenia na którąś z rodzinnych uroczystości, a to jest po prostu niemożliwe. Jeśli na kursie pojawia się ktoś, kto nigdy wcześniej nie miał żadnego kontaktu z literą kaligrafowaną, musi poczekać na efekty całe długie miesiące dość intensywnej pracy.

Barbara Bodziony: Dlaczego heroiczna? Pisanie było pracą, jedną z wielu manualnych prac, które wykonywano nie tylko w klasztorach. Trzeba też pamiętać że mnisi nie pisali całymi dniami – mieli też inne obowiązki do nich należała obecność na modlitwach, posiłki itd. tak więc na pisanie zostawało kilka godzin w ciągu dnia. Jeśli chodzi o dzisiejszy świat to rzeczywiście ludzie mają mniej cierpliwości w czekaniu na efekty swojej pracy. I właśnie najważniejszy jest często sam efekt, niż przyjemność jaką daje czynność pisania. Większość jednak osób z którymi spotykam się na warsztatach idzie na przekór temu myśleniu. Chce się zatrzymać, daje sobie czas, pozwala rytmowi pisanych liter uspokoić siebie, swoje wnętrze.

Ostatnio miałem okazję rozmawiać z Markiem Grelą, który wykonuje karykatury. Specyficzna dziedzina sztuki, która polega na wyważonej deformacji. A jak to jest w przypadku kaligrafii – polega ona na…

Ewa Landowska: O, z tym jest bardzo różnie… Dla kogoś będzie to twórcza forma ekspresji, dla kogoś wierne kopiowanie dawnych mistrzów.  Ale jeśli mówimy o klasycznej kaligrafii w ujęciu abstrakcyjnym to można powiedzieć, że jest to poszukiwanie odpowiednich proporcji pomiędzy dwiema liniami.

Barbara Bodziony: Kaligrafia dla mnie to raczej harmonia, oparta na rytmie zgranych ze sobą liter, wyrazów, zdań tak by tworzyły wyważoną kompozycję.

Czy można mówić o owocach uprawiania kaligrafii? Co takiego zmienia się w człowieku. Może to będzie zbyt górnolotne, ale czy można mówić tutaj o aspekcie duchowym (nie w znaczeniu religijnym)? Teatr grecki prowadził do katharsis, czy kaligrafia też oczyszcza?

Ewa Landowska: Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Ale myślę, że nie chodzi tu o to, że to piękne litery oczyszczają, a raczej proces ich kreślenia, który należy do czynności medytacyjnych, a do takich można zaliczyć wiele innych, które wpływają na stan naszego ducha w bardzo podobny sposób. Kaligrafia od nich różni się tylko owocem w postaci pięknie napisanych liter.

Chciałabym uniknąć już wiele razy powtarzanych frazesów, że kaligrafia wycisza, uspokaja i redukuje myśli w naszej głowie do niezbędnego minimum. Ale tak faktycznie jest.

Barbara Bodziony: Wiele kaligrafujących na moich zajęciach osób mówi o spokoju jaki dają  jej zajęcia kaligrafii. Rzeczywiście pisanie jest  tak absorbujące, że nie jesteśmy w stanie o niczym innym myśleć niż np. o daszku pisanej litery , żeby nie zrobić go zbyt krótkim  lub zbyt długim. Wydaje mi się że pewna powtarzalność i rytm pisania wpływa na nas pozytywnie oddalając niepokój i natłok myśli z którymi przychodzimy.  A jakie inne owoce? Stefan Tatuch w swoim podręczniku do nauki pisma z 1927 roku pisał też że : „ nauka pisania …Ma ćwiczyć nie tylko rękę i oko, ale także umysł, pobudzać uwagę … budzić zamiłowanie do piękna, taktu , czystości i porządku, a w końcu ma wpływać na wyobraźnię i zmysł estetyczny…” Zgadzam się z nim całkowicie.

W wywiadzie Anny Kluz-Łoś pada określenie „piękne pisanie”. Wydaje mi się trochę nieprecyzyjne. Różnie może być rozumiane. Co jest istotą pięknego pisania?

Ewa Landowska: „Pisanie” to rzeczownik odczasownikowy i myślę, że może być wymiennie używany z określeniem „pismo”. Jest może nawet bogatszy, ponieważ nawiązuje do czynności, a sama czynność akurat w przypadku pisania może być pięknym spektaklem ruchowym.

Barbara Bodziony: Żeby bardzo precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie pewnie musielibyśmy zgodzić się na wspólną definicję piękna. Nie będzie to łatwe. Niemniej w odniesieniu do kaligrafii – piękne pisanie, a co za tym idzie piękne pismo dla mnie będzie pismem harmonijnym, starannym w którym litery będą miały określoną wielkość znaków, jednakowe pochylenie i wyczuwalny rytm. Może to dotyczyć pisma codziennego kursywnego jak i ozdobnego kaligraficznego.

98

Możecie szacunkowo przedstawić, ile przeprowadziłyście dotąd warsztatów i kursów kaligrafii i mniej więcej ile osób korzystało z tego typu spotkań?

Ewa Landowska: Bardzo trudne pytanie, ale też bardzo ciekawe. Prowadzę warsztaty od 11 lat, ostatnie 6 lat bardzo intensywnie. Myślę, że w sumie przeprowadziłam ich kilkaset w kilkunastu miastach Polski. Osób uczestniczących w takich warsztatach na przestrzeni tych lat było co najmniej kilka setek, ale akurat ilość osób uczestniczących w warsztatach nigdy nie była dla mnie zbyt istotna, ponieważ im więcej osób uczestniczy w zajęciach tym mniej wydajny warsztat, dlatego zawsze ograniczam liczbę uczestników względem czasu, jaki mamy przeznaczony na dany warsztat. Zazwyczaj do dziesięciu.

Barbara Bodziony: Kiedy zaczynam liczyć te minione prawie już 10 lat i dochodzę do tysiąca i zaczynam się gubić… W samym Tyńcu każdego roku przeprowadzam ok.  6-8 warsztatów a na każdy może być od 6-do 15 osób. Do tego dochodzą warsztaty stałe roczne i wiele krótszych prowadzonych w wielu różnych miejscach. Kiedy porównuję moje początki  warsztatowe i  kilka ostatnich lat widzę, ze coraz więcej osób jest zainteresowanych kaligrafią.

Kaligrafia to nie tylko warsztaty, ale też wiele projektów poza… Wspomnieć tutaj chociażby inicjatywę wykaligrafowania Konstytucji RP dla prezydenta Andrzeja Dudy. Ewo, opowiedz, jak to się zaczęło i zdradź nam, ile potrzeba czasu na „przepisanie” tak dużego dzieła.

Ewa Landowska: Pewnego dnia odebrałam telefon z tą propozycją. Potem chwilę trwały rozmowy na temat tej pracy. Trzeba było ustalić wszystko w najdrobniejszym szczególe: od wyboru papieru, atramentu po styl pisma, jakim ta praca miałaby być wykonana. To była najtrudniejsza decyzja. W takiej pracy bowiem chciałoby się pokazać maksimum swoich możliwości, tymczasem Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej to aktualnie obowiązujący najważniejszy dokument prawny, w którym przerost formy nad treścią nie byłby wskazany. Ponadto nieodpowiednim wydała mi się również zbytnia stylizacja na któryś z historycznych stylów pisma. Nie jest to przecież kopia historycznego dokumentu. Postanowiłam zatem, że styl pisma będzie tylko nawiązywał do italiki, której zresztą można nauczyć się z drugiej części „Pieknej Litery”, a bardziej bezpośredniego historycznego nawiązania można dopatrzyć się tylko w dużych literach, których formę zaczerpnęłam z Konstytucji 3 Maja.

Na pracę miałam ograniczoną ilość czasu – niespełna trzy miesiące. To niewiele, ale pracowałam dużo i ciężko i udało się ukończyć ją w terminie.

Teraz do pytanie do Barbary. A iluminatorstwo… Dla mnie laika, który trochę siedzi w klimacie klasztornym, to ściśle łączące się dziedziny, mimo zastosowania innych narzędzi, jednak jedno uzupełnia drugie, tworząc coś naprawdę pięknego.

Barbara Bodziony: Dobrze powiedziane – można powiedzieć że iluminatorstwo w założeniu miało towarzyszyć tekstowi napisanemu. I tak bardzo często było – dlatego między innymi narodził się inicjał i przeszedł tak fantastyczny rozwój na przestrzeni wieków jako genialne dziecko litery! Miniatury miały dopełniać słowo pisane, czasem je zilustrować, czasem komentować. Jednak artyści wypełniający księgi wspaniałymi dekoracjami na tym nie poprzestali. Sztuka malowanie rękopisów  zaczęła żyć własnym życiem – nie rzadko kompletnie nie związanym w żaden sposób  z pisanym słowem. Przykładem tego są  fascynujące, czasem zabawne, czasem wręcz wulgarne dekoracje marginalne, które możemy spotkać min w gotyckich modlitewnikach. Dekoracje wyzwoliły się od słowa,  zaczęły być wyrazem same w sobie.

Dlatego malarstwo książkowe jest tak fascynujące.

W wywiadzie, który jest we wstępie książki „Piękna Litera”, zaciekawił mnie temat prowadzenia warsztatów w więzieniach. Słyszałem o praktykowaniu medytacji w zakładach karnych, ale żeby sztuka kaligrafii? To trochę nie pasuje. Pokuszę się o kontrowersyjne określenie: to łączenie sacrum z profanum.

Ewa Landowska:  Oczywiście nie zgodzę się :) Po pierwsze kaligrafia to również forma medytacji, tylko w nagrodę dostajemy jeszcze „dzieło” w postaci pięknych liter. Po drugie, chyba ważniejsze, kaligrafia, czy inna czynność nie powinna być traktowana jak nagroda za piękną osobowość, lecz jako narzędzie, które może pomóc nam tę osobowość rozwijać i upiększać. Nie uważam, że komukolwiek należałoby takiej szansy odmawiać. Popatrzmy na to z innej strony: na tym, że ktoś będzie piękniejszy, dzięki kaligrafii na przykład, skorzysta nie tylko on sam, lecz także my jako społeczeństwo.

W dobie „ślizgania się” po marnych, zrobionych na szybko, produktach, które oferuje nam dzisiejszy rynek. Wydaje się słusznym stwierdzenie, że człowiek musi stanąć i zachwycić się, zwolnić i pochylić się nad czymś, co nie przemija, a trwa przez wieki. Tak mi się wydaje, że jest w przypadku sztuki kaligrafii, tutaj człowiek dotyka pewnej tajemnicy wieków i wysokiego stylu, co jest na przekór dzisiejszym trendom.

Ewa Landowska: Franciszek Starowieyjski powiedział: „Litera jest wieczna. W literze jest harmonia świata.” Historia świata zapisana jest w piśmie – obrazkowym, hieroglificznym, klinowym, czy alfabetycznym. Od wieków ludzie używają znaków, aby się komunikować. Fascynująca jest ilość systemów pisma powstałych w różnych częściach świata. Tak, to zachwyca i rzeczywiście trwa przez wieki. Myślę, że tajemnicą jest czas. Dzień niemal każdego z nas wygląda podobnie: rozdrabniamy się na dziesiątki różnych czynności, wiele czasu zajmuje się przemieszczanie z miejsca na miejsce. Tymczasem taki średniowieczny skryba całymi dniami tylko pisał, kopiował. Jestem pewna, że wpływa to na nasze poczucie czasu. To, że czas dziś nam ucieka bierze się również z tego rozproszenia. Wieczorem łapiemy się na tym, że dzień przeminął i my nawet do końca nie wiemy co takiego szczególnego tego dnia zrobiliśmy. Szukamy treści, problem w tym, że chodzimy trochę po takich pagóreczkach codzienności, ze szczytu których nie widać wiele więcej niż z dolinek. Dopiero dotarcie na szczyt wysokiej góry, długie i mozolne, może gwarantować nam prawdziwe zmęczenie, satysfakcję ze zdobytego szczytu i przepiękne widoki.

Barbara Bodziony: Tak – uczenie się kaligrafii, pochylanie się nad takimi samymi literami, nad którymi kiedyś pochylał się skryba, czy XIX wieczny kaligraf to niewątpliwie zbliżanie się do tamtych czasów w sposób, który ma w sobie cos z tajemnicy. Buduje się wtedy głębszego rodzaju doświadczenie historii. Pewien szacunek i zrozumienie dla pracy niezliczonej liczby pisarzy i skrybów, którzy zapełniali stronice literą, słowami, tekstami. A także zachwyt dla piękna. Piękna, które nie jest łatwym i szybkim produktem. Piękna, które wymaga wysiłku fizycznego i umysłowego. Wymaga czasu by zaistnieć. Dlatego rozumiem tę radość uczestników warsztatów kiedy po wielu godzinach ćwiczenia pojedynczych liter piszą swój pierwszy wyraz. To taka radość „stworzycielska”, która towarzyszy wszystkim twórcom bez względu na materię z jaką się zmagają.

Wreszcie musiał nastąpić czas, żeby te lata doświadczeń i wytrwałego doskonalenia własnego warsztatu zebrać w jedną całość i udostępnić ludziom. Skąd pomysł na projekt podręcznika „Piękna Litera”?

Ewa Landowska: Pomysł ten zrodził się w mojej głowie już parę lat temu. Pojawiało się coraz więcej zapytań o książki do kaligrafii w języku polskim, a nawet prośby, aby taką książkę napisać! Pomyślałam wtedy, że może to być ciekawa praca, do której mogę przenieść moje własne doświadczenie warsztatowe. Potem poznałam Basię i zaproponowałam jej, abyśmy zrobiły tę książkę razem. Każda z nas specjalizuje się w innych stylach kaligraficznych, więc pomyślałam, że może to się dobrze uzupełniać. Początkowo zakładałyśmy powstanie jednej części, a w niej kilka stylów. Zależało nam jednak, aby opracowanie to było dokładne i rzetelne, żeby nie była to książka, w której obok wzornika dodano tylko kilka uwag i wskazówek. Praca więc nam się wydłużyła i rozrosła objętościowo tak, że trzeba było ograniczyć się do dwóch stylów pisma, stąd pomysł, aby „Piękna Litera” składała się z kilku przystępnie i przyjaźnie wydanych części.

Barbara Bodziony: Pewnego dnia wybrałam się na herbatkę do przyjaciółki. Siadłam wygodnie na kanapie niczego się nie spodziewając w po kilku godzinach wyszłam z planem na „Piękną literę”. Tak było. Ewa zaproponowała mi wspólne napisanie podręcznika i to był jej doskonały pomysł. Myślę, że sama opowie jak powstał.

Zastanawiam się czy mogę używać określenia „pierwszy w Polsce podręcznik do kaligrafii”?

Ewa Landowska: Pytano nas o to wiele razy i same nie wiemy co odpowiedzieć. Ja nie spotkałam się z podręcznikiem do kaligrafii. Mam w swojej biblioteczce sporo książek do liternictwa, w których kaligrafii poświęcono kilka stron tytułem wstępu, mam przedwojenne elementarze i książki do nauki pisma w nauczaniu początkowym, albumy, w których można spotkać prace kaligrafów, czy nawet „wzorniki” konkretnych stylów pisma , ale nie powiedziałabym, że są to tzw. podręczniki do kaligrafii. Być może taki podręcznik istnieje, ale ja niestety nie miałam przyjemności się z nim zetknąć. Ja sama nie mówię o tej książce, jakoby był to pierwszy w Polsce podręcznik do kaligrafii, bo może to rodzić niepotrzebne emocje, a nie to – uważam – jest siłą tej książki. Dostajemy już bardzo pozytywne głosy od  użytkowników i czytelników, którzy już szlifują swój warsztat na podstawie jej treści i to jest siła tego podręcznika. Niezależnie od tego, czy jest on pierwszym, czy nie.

Barbara Bodziony: My mamy nadzieję, że jest to dobry podręcznik do kaligrafii w Polsce! I to dla mnie  jest najważniejsze.

To nie jest proste zebrać wszystko o dwóch stylach: uncjała i italika na 200 stronach – pokazać nie tylko historię, ale przede wszystkim praktykę.

Ewa Landowska: Nie jest to proste, ale nie taki był cel. Jak napisano w opisie książki – nie jest to kompendium wiedzy o kaligrafii, czy nawet tych dwóch stylach. Jest wiele książek historycznych, są książki do paleografii i z nich można dowiedzieć się wiele na temat historii obu tych stylów pisma. Nasza książka ma na celu ułatwić naukę kaligrafowania uncjałą i italiką.

Barbara Bodziony: Na początku chciałyśmy zrobić cztery pisma w jednej książce, ale pisząc o tych dwóch zorientowałyśmy się, że to niemożliwe. Postanowiłyśmy zrobić te dwa style pisma jak najdokładniej by samodzielna nauka z podręcznikiem był łatwa. Czy zebrałyśmy wszystko o uncjale i italice? Oczywiście nie – wiele jeszcze można napisać i powiedzieć. O różnych rękopisach uncjalnych , czy spisanych italiką, ale nie miało to być dzieło totalne a tylko podręcznik do nauki. Jeśli pobudzimy naszych czytelników do dalszego szukania, przeglądania rękopisów, porównywania, czytania na temat paleografii to nauczycielski cel obudzenia zapału i zainteresowania w uczniach będzie osiągnięty!

Jak zdążyłem już przeczytać, mocny nacisk został postawiony na zaznaczenie prawdopodobnych błędów osób, które rozpoczynają swoje doświadczenie z kaligrafią. Zamierzony zabieg?

Ewa Landowska: Jak najbardziej i jest to jeden z ważniejszych rozdziałów w książce. Pomysł na taki rozdział wziął się z doświadczenia pracy warsztatowej. Gdy pokazuję kolejną literę do napisania, zawsze uprzedzam o możliwości wystąpienia konkretnych błędów. Zauważyłam, że to pomaga ich uniknąć. Pomyślałyśmy więc, że podręcznik też powinien zawierać taki rozdział.

Barbara Bodziony: Zabieg jak najbardziej zamierzony i zaproponowany przez Ewę.  Na początku nauki nasze oko słabo wyrobione nie do końca potrafi rozpoznać wszystkie błędy. Litery często wydają nam się lepsze niż są w rzeczywistości. To może zahamować nasz rozwój. Dlatego warto popatrzeć na rozdział o błędach w książce by nie powielać własnych błędów.

99

Prace nad książką „Piękna Litera” trwały całkiem sporo czasu. Wiem, że perfekcjonizm w sztuce to coś istotnego. Piękno tkwi w szczegółach… Ale czy nie odnosicie takiego wrażenia, że czasami jest to droga bez końca. Przecież zawsze coś można zrobić jeszcze lepiej. Chodzi mi o wyczucie pewnej granicy.

Ewa Landowska: Tak, to jest droga bez końca. Mogłabym tej książki nie skończyć. Ale ludzie bardzo czekali i ciągle pytali i to właśnie pomogło podjąć decyzję o tym, że trzeba postawić ostatnią kropkę.

Barbara Bodziony: Prace nad książką trwały długo ponieważ pisały je dwie osoby, które nigdy książki nie pisały. Nasze wyobrażenia o tym jak szybko poradzimy sobie z tym zadaniem rozbiły się szybko o rzeczywistość. Z mojej strony nie był to perfekcjonizm, a raczej troska o czytelnika –aby jak najprościej i najlepiej pokazać mu drogę. To duża odpowiedzialność. Raz napisane w książce zostaje na długo. Dlatego tak długo pisałyśmy, a i tak mimo naszej drobiazgowości parę chochlików drukarskich się wdarło do I wydania.

Jeśli chodzi o perfekcjonizm, to oczywiście zgadzam się z Panem, że trzeba wyczuć granicę. Dlatego, że perfekcjonizm zabija radość tworzenia. Nic nigdy nie jest wystarczająco dobre. Czasami też nadmierny perfekcjonizm zabija ręczną literę zamieniając ją na schematycznie powielany wzór. Piękno kaligrafii tkwi także w tym, że jest ot praca ręczna i ten rys ludzkiej ręki w kaligraficznym piśmie chcemy widzieć.

Dlaczego akurat zdecydowałyście się na wydanie podręcznika w Wydawnictwie Benedyktynów TYNIEC?

Ewa Landowska: (tu powinna odpowiedzieć Basia). Ja od siebie mogę dodać, że od początku spodobała nam się dyspozycyjność i otwartość Wydawnictwa na nasze pomysły. A w trakcie pracy wyrozumiałość :)

Barbara Bodziony: Opat Sawicki był pierwszym w Polsce, który tak chętnie i z radością przyjął moje warsztaty kaligraficzne na teren opactwa. Zawsze mu będę za to wdzięczna. Od 2008 r. nieprzerwanie prowadzę w Benedyktyńskim Instytucie Kultury warsztaty kaligrafii i iluminatorstwa.

Kiedy zastanawiałyśmy się gdzie wydać naszą książkę zaproponowałam właśnie Wydawnictwo Benedyktynów.  Do współpracy z wydawnictwem zresztą,   wielokrotnie namawiał mnie śp. ojciec Jan Paweł. Mówił zawsze, że piękne rzeczy które robię wspaniale wpisują się w tradycję benedyktyńską.  Już po pierwszym spotkaniu z wydawnictwem wiedziałyśmy, że to był dobry wybór. Cierpliwość, otwartość, zrozumienie to było kluczowe dla naszej pracy nad książką. Dzięki życzliwości opata mogłyśmy także korzystać z pomieszczeń w opactwie, kiedy potrzebowałyśmy ciszy i spokoju do pracy.

Wiem, że to nie koniec i będzie ciąg dalszy podręcznika „Piękna Litera”. Zdradzicie coś więcej?

Ewa Landowska: Ja opracowuję już od dłuższego czasu Copperplate Script, więc z mojej strony w kolejnej części można spodziewać się tego właśnie stylu pisma.

Barbara Bodziony: Kolejna część to dwa pisma : minuskuła karolińska i copperplate. Mam nadzieję, że ukaże się w 2017 roku…

Na koniec chciałbym prosić o kilka punktów, można powiedzieć takie 10 przykazań dla każdego, kto chce rozpocząć przygodę z kaligrafią. Z czym trzeba się liczyć i jakie „cnoty” należy w sobie wyrobić?

Ewa Landowska: Ja chyba mogłabym streścić te 10 przykazań do jednego najważniejszego: „Rób to, co kochasz – kochaj to, co robisz.” Wtedy wszystko zdaje się prostsze.

Barbara Bodziony: 

  1. Zaopatrz się w dobre narzędzia i dobry papier.
  2. Zdobądź podręcznik lub nauczyciela! ( a najlepiej obu :)
  3. Bądź cierpliwy i wytrwały.
  4. Szukaj przykładów i inspiracji.
  5. Ciesz się pisaniem.
  6. Nie zniechęcaj się niepowodzeniami, doceń nawet małe sukcesy.
  7. Nie napinaj ręki, rozluźnij się a twoje litery będą lżejsze
  8. Nie ćwicz cały dzień. Lepiej krócej a regularnie.
  9. Nie porównuj się z innymi, każdy ma swoją drogę do pięknej litery.
  10. Porzuć perfekcjonizm ciesz się swoją literą!

Bardzo dziękuję za rozmowę. Jestem wdzięczny, że mimo wielu zajęć Ewa Landowska i Barbara Bodziony znalazły czas na odpowiedzi na moje, czasami może naiwne, pytania. Jeszcze raz przypominam: podręcznik do kaligrafii „Piękna Litera” jest już dostępny. Teraz wszystkich pasjonatów „pięknego pisania” zostawiam z lekturą i podziwianiem ogromnej pracy Autorek, które pokazują, że szczere chęci i samozaparcie owocują czymś pięknym, co pozostanie na lata. Dla chętnych przesyłam namiary na stronę Ewy Landowskiej i Barbary BodzionyUWAGA!!! 17 marca 2017 r. o godz. 18.00 w sali Barnabas w Opactwie Benedyktynów w Tyńcu odbędzie się spotkanie z Autorkami podręcznika „Piękna Litera” – zobacz wydarzenie na Facebooku.

piekna_litera