Ewagriusz z Pontu o obżarstwie: ciężkie trawienie pokarmów zaciemnia umysł; otępiałe sytością myślenie nie przyjmie poznania…; umysł żarłoka wypuszcza pędy obrzydliwych myśli; żądza pokarmów jest ogniem, który ciągle pochłania i płonie; w tłustym ciele rozkwita namiętność.

Każdy z ośmiu duchów zła należy rozważać z dwóch stron i w taki sposób chciałbym przejść przez osiem rodzajów złego życia, na których jesteśmy rozpięci niczym na krzyżu. Przypomnę jeszcze raz: nie mówię o ośmiu grzechach głównych, ale o myślach, które pojawiają się u każdego, od chwili urodzenia, aż do śmierci. Grzech jest produktem owych myśli, dlatego aby względnie uporządkować własne życie należy rozpocząć od myśli, z których powstają uczynki. Problem o tyle trudny, że osiem duchów zła tworzą sieć wzajemnych powiązań, dlatego niezbędna jest tutaj czujność i analiza tego, co dzieje się w naszej głowie i emocjach.

Spojrzenie z zewnątrz

Nie da się ukryć, ale moda na fit życie zatacza coraz szersze kręgi tworząc dwa rodzaje ludzi (oczywiście upraszczam na potrzeby wpisu). Pierwsza grupa: teoretycy, którzy wiedzą wszystko o zdrowiu, jednak mają problem z zastosowaniem wymagań żywieniowych u samych siebie. Niezwykle precyzyjni, mający cały spis suplementów w małym palcu. Widząc kolegę, który akurat je obiad, mają w sobie tyle pewności siebie, że sugerują zmianę jadłospisu… Wśród tej grupy pojawia się podgrupa, która chce zmiany, ale zmian nie widać. Eleganckie stroje do biegania, świeże i ciepłe buciki, oczywiście miękkie, żeby stopy nie bolały. Elegancki rower, którym zazwyczaj zajeżdżają, zupełnie przypadkiem, do fast fooda, tłumaczą: przecież raz jeden jeszcze nikomu nie zaszkodził… Pragną przemiany, jednak pierożki i zupki instant to codzienność. Są też i tacy, którzy publicznie praktykują zdrowe żywienie, ale gdzieś w kącie własnego pokoju uzupełniają braki kaloryczne. W chwili kiedy wybija godzina obiadu, z uśmiechem na twarzy, nabierają sobie gotowanej marchewki, a broń Panie Boże żeby przypadkiem jej zabrakło. A inni niech patrzą i podziwiają, przecież już sam fakt takiego obiadu uczyni cuda…

Drugi obóz to praktycy. Teoria współistnieje z praktyką. Jeżeli coś mówią to jednocześnie podejmują stałą pracę i wysiłek. W przypadku walki z obżarstwem wkraczają na trudną drogę walki z ogniem, który ciągle pochłania i płonie. Charakteryzują się tym, że zostali odarci ze wszystkich złudzeń szybkich rozwiązań. Mają w świadomości fakt, że nie jest to na jakiś czas, ale będzie to stała przemiana nawyków, zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych. W prostej linii prowadzi to do trudu, który uparcie pragniemy ominąć. Osoby, które podjęły drogę, dobrze wiedzą, co to znaczy osłabienie, wyostrzenie zmysłów i wszelkiego rodzaju usprawiedliwienia. W głowie toczy się walka pomiędzy tym, co kreują emocje, a zdroworozsądkowa wstrzemięźliwość. Pojawiają się chwile skrajne, w których tylko odczekanie jest jedynym sposobem poradzenia sobie z problemem. Słychać w głowie: Zrezygnuj, dzisiaj możesz sobie odpocząć i dać spokój… Sprawdza się tutaj zasada: wytrzymać jeden dzień dłużej.

Pierwsi dziwią się i zastanawiają, co zrobili źle. A wystarczy tylko wytrwać, bez dyskusji, planów i obietnic. Jeżeli podejmujesz drogę, to ją realizuj, a nie trąb naokoło ile ty sposobów użyłeś i żaden nie zadziałał. Bez narzucania wielkich ciężarów, ale powoli wchodząc na drogę oczyszczenia, po pewnym czasie dostrzeżesz efekty.

obzarstwo_osiem_duchow_zla

Spojrzenie od wewnątrz

Naiwnie jest myśleć, że obżarstwo dotyczy tylko i wyłącznie naszego brzucha. Nieuporządkowanie w tym, co zewnętrzne, zapuszcza korzenie coraz głębiej. Obżarstwo czyni człowieka otępiałym. Dlaczego? Już z samego faktu senności, która jest wynikiem pełnego żołądka. To nie tylko przeszkoda w modlitwie, ale również w pracy. Człowiek wpada w letarg, powodujący brak koncentracji i zwyczajne lenistwo. W sumie jest nam dobrze i miło… nagle uświadamiamy sobie, że zaraz koniec i już myślimy, co dalej. Nasze myśli wybiegają daleko w przyszłość, kreując coraz to nowsze wizje zaspokajania naszej namiętności. Pojawia się smutek, że to dopiero jutro, a więc dlaczego nie zrealizować tego w tej chwili. Brzuch staje się bożkiem, który ciągle żąda nowych ofiar. W miarę upływu czasu potrzeby proporcjonalnie narastają, tworząc błędne koło, które trudno przerwać. W głowie słychać pocieszenie: Jutro się poprawię… ale jutro pojawia się kolejna porcja wymówek. Życie bezmyślne tak zostało określone obżarstwo. Człowiek staje się otępiały, kręci się tylko wokół zaspokajania swoich potrzeb, tworząc karykaturę życia, w którą wciąga również innych. To błędne koło zatacza tak szerokie kręgi, że obejmuje wszystko. Świat staje się wielką potrawą do spożycia, jak to określił ojciec Szymon Hiżycki w książce Pomiędzy grzechem a myślą. Wchłaniając wszystko, żarłok nie tylko niszczy własne zdrowie i wygląd, ale zaczyna traktować ludzi jako środki w osiągnięciu swoich planów.

Człowiek niezaspokojony to również ten, który pragnie coraz to większych przyjemności duchowych. Obżarstwo tworzy z życia duchowego iluzję ciągłych doznań. W chwili kiedy paliwo emocji wypala się, dziwimy się, i szukamy kolejnych pociech, wręcz absurdalnych… W niektórych skrajnych przypadkach, w głowie pojawiają się głosy, i oto taki delikwent jest tym, który widzi i słyszy. Porywa innych, którzy złaknieni są duchowych słodyczy. Zazwyczaj efekt to kolejna sekta lub przynajmniej grupa ludzi skupiona wokół swojego guru.

Podobnie i w stosunku do ludzi obżarstwo zapuszcza swój jad, czego efektem jest chęć otrzymywania poklasku i pochwał. Pojawią się i tacy, którzy zwrócą ci uwagę, że wypadałoby podziękować za ich poświęcenie. Bardzo miłe uczucie, ale i tutaj musimy zachować czujność. Dystans jest wskazany, który odpowiednio przygotuje człowieka do zwykłej, szarej codzienności, usianej często rutyną i prostymi zajęciami. Obżarstwo jednak będzie wołało o więcej, co w kolejnym etapie przeniesie się bezpośrednio na ludzi, zmieniając się w nieczystość…

Środki zaradcze na myśl obżarstwa: wytrwałość we wstrzemięźliwości, zachowanie dobrej miary, złotego środka. Wierność i skromność.

Dlaczego taki podział? Bo również Ewagriusz z Pontu podobnie zrobił w swoim traktacie O ośmiu duchach zła. Z jednej strony ukazał żarłoka, a z drugiej wstrzemięźliwego. Dwie drogi, jedna to skrót, łatwizna i życie przyjemne, efekty są odrażające; druga to droga pod górę, wysiłek i pozytywne efekty ciężkiej pracy. Wieczny dylemat wyboru. Z tym, że nie sprawdza się tutaj praktyka skakania pomiędzy jedną a druga opcją. Wybór musi być konkretny. Znowu się dziwisz?