Udało się… Po paru tygodniach oczekiwań, na sali Petrus, w opactwie tynieckim spotkały się trzy osoby: Zelek, ojciec Leon Knabit OSB i Robert Krawczyk. Ciekawa sprawa, że ponad rok temu ten sam skład, w tym samym miejscu, wspólnie z Urzędem Marszałkowskim kończył znaną wam sesję z czerwonymi koralami. Nie ma przypadków.

Podobnie i teraz… tym razem poprosiłem Roberta o sesję zdjęciową do wspólnej książki pt. „Nikt nie jest byle jaki… każdy jest jakiś”, gdzie znajdziecie zbiór wywiadów, m.in. z o. Leonem Knabitem OSB, o. Szymonem Hiżyckim OSB, Ewą Landowską, Barbarą Bodziony, Łukaszem Wojtusikiem i Robertem Krawczykiem. Krótko: dobrzy ludzie rozmawiają o dobrych rzeczach.

Robert wyciągnął aparat i zaczęło się. Przyniosłem yerba mate z myślą o tym, że poczęstuję świeżym naparem ojca Leona i tak też się stało.

nikt_nie_jest_byle_jaki_yerba_mate_leon_knabit

Staliśmy przy oknie i rozmawialiśmy, akurat na tematy bieżące: dotyczące Sądu Najwyższego, usunięcia Jarosława Gowina ze składu redaktorskiego Wydawnictwa ZNAK, czy też o komentarzach pod najnowszym wpisem ojca Leona na blogu. Luźna dyskusja podczas której słychać było dźwięk migawki. Dobry fotograf to ten, który pozwala na swobodę i naturalność. Nie czuć presji sztucznych i ustawionych zachowań. Chwile i sekundy stanowią o tym, czy zostanie złapany ten moment, ten jedyny. Sztuka uchwycenia piękna, które jest tak bardzo ulotne.

nikt_nie_jest_byle_jaki_yerba_mate_leon_knabit_jacek_zelek

Poprosiłem jeszcze o jedno. Potrzebowałem zmiany… osobistych zdjęć portretowych. Może to nieco egoistyczne, ale cóż ja na to poradzę, pewne porządki, jeśli chodzi o swój wizerunek też są wskazane, przynajmniej od czasu do czasu. Tak jak się spodziewałem, sesja, zarówno z ojcem Leonem, jak i osobista wyszły wspaniale, czego efekty możecie podziwiać poniżej:

nikt_nie_jest_byle_jaki_jacek_zelek_2

nikt_nie_jest_byle_jaki_jacek_zelek_3

Wszystkie opisane działania skupiają się na jednym – na książce, która wkrótce „zagości” w Wydawnictwie Benedyktynów TYNIEC. Publikacja, w której rozmawiam z ojcem Leonem i gośćmi na tematy związane z różnymi projektami, które wspólnie organizowaliśmy. Taka rodzinna atmosfera. Rozmawiam z ludźmi, którym się chce wyjść poza schemat: dom – rodzina – praca. Rozmawiam z ludźmi, których pasja i osobiste zainteresowania tworzą, pełną ciepła atmosferę dobroci i życzliwości. W tym wszystkim wspólnym mianownikiem jest odwaga podjęcia trudu, którego owoce służą społeczeństwu.

Chylę czoła i przesyłam podziękowania dla o. Leona Knabita OSB, o. Szymona Hiżyckiego OSB, Ewy Landowskiej, Barbary Bodziony, Łukasza Wojtusika i Roberta Krawczyka. Dziękuję za cierpliwość i otwartość.

Kiedyś pisałem na temat swojej niedoskonałości w przypadku pisania czegokolwiek, podobnie jest i teraz. Nie uważam że to, co zrobiłem, jest czymś niezwykłym. Patrząc od mojej strony, tego, który pytał, mam zupełną świadomość swojej „cienkości”. Wyjątkowi są moi goście. Co do samego tytułu, sprawa jest prosta: pewnego dnia przypomniałem sobie historyjkę, którą opowiadał ojciec Leon. Pozwolę sobie zacytować fragment:

Kiedyś mała, pięcioletnia dziewczynka chciała poczęstować mnie czekoladą. Odpowiedziałem, że swoją czekoladę już zjadłem, dziękuję, jestem stary. „Moja babcia jest stara i je czekoladę” – powiedziała dziewczynka. Bo twoja babcia nie jest byle jaką babcią i może jeść czekoladę. Popatrzyła na mnie ze zdumieniem: „Co znaczy byle jaka, nikt nie jest byle jaki, każdy jest jakiś”. Małe dziecko, a powiedziało pięknie. Pomyślałem, no malutka uczysz też starszego księdza.

Prostota wypowiedzi czyni ją tym bardziej wyjątkową i pasującą do tematyki naszej publikacji, którą można streścić pod hasłem: człowiek jest wyjątkowy.

Z drugiej strony smutna jest sytuacja kiedy odrzucamy dane nam talenty na rzecz świętego spokoju, bo jakoś to będzie. Pasja i chęć zamienione na wygodny fotel i kapcie tworzą atmosferę zgorzknienia i pielęgnowania naszej cechy narodowej, czyli narzekania. A co w sytuacji gdyby tak wstać i wziąć się w garść? Może lepiej by się żyło z drugim sąsiadem, z rodziną…

Wracając jeszcze do samych fundamentów powstania książki. Osobistą inspiracją dla mnie, była i jest, twórczość Konrada Kruczkowskiego, który pokazał jak robić wartościowe projekty. Mogę się tylko starać, w jakimś stopniu, iść po śladach… Korzystając z okazji: Dziękuję Konradzie za to, że jesteś dla mnie wzorem.

Z bardziej praktycznych rzeczy: poniżej możecie zobaczyć jak będzie wyglądała okładka. Premiera planowana jest na wrzesień, a w październiku tradycyjnie będziemy z ojcem Leonem na Targach Książki w Krakowie. Dla chętnych, którzy chcieliby napisać recenzję, będę rozsyłał egzemplarze (piszcie na maila – kontakt@jzelek.pl). I tyle, do usłyszenia…

nikt_nie_jest_byle_jaki_okladka