Pisząc mój drugi tekst w odpowiedzi na dyskusję jaka się rozwinęła po artykule o medytacji chrześcijańskiej, sądziłem, że sprawa ucichnie. Byłem w błędzie :) Pojawili się nowi użytkownicy, którzy z chęcią zabrali głos w tej sprawie, i bardzo im za to dziękuję. Każda wypowiedź jest cenna – bardzo mnie cieszy, że powstał taki „szum” wokół tematu WCCM i medytacji.

Jeszcze przed powstaniem tych tekstów, ilekroć – czy to na PSPO, czy też na innych portalach – pojawiał się temat medytacji chrześcijańskiej, zawsze tworzyła się grupa ludzi, którzy negowali tę formę modlitwy, bez względu na argumentację.

Kiedyś umieściłem na moim osobistym profilu na Facebooku bardzo fajne i budujące zdjęcie, gdzie Dalajlama wręcza książkę św. Janowi Pawłowi II podczas prywatnego spotkania. Nie musiałem długo czekać, by znalazł się jakiś „fanatyk”, który napisał obraźliwy komentarz. Po mojej ostrej reakcji, ów „jegomość” doniósł na mnie. Żenujące zachowanie, które nic nie wniosło, a jedynie pokazało „poziom” tego użytkownika.

Chodzi o to, że tutaj nie ma miejsca na nachalne przekonywanie
Widząc obecną dyskusję wydaje mi się, że źle oceniono moje intencje, które przyświecały mi przy pisaniu pierwszego artykułu. Nie chodziło tutaj o stworzenie jakiegoś rankingu, która forma modlitwy jest lepsza, a która gorsza. Chciałem zaznaczyć problem akceptacji medytacji chrześcijańskiej w społeczeństwie polskim, a – co ważniejsze – zadbać o okazanie szacunku tej formie modlitwy, jej tradycji i owoców, które z roku na rok są coraz większe. Stąd zachęcałem do przeczytania dokumentu Pawła VI (punkt 2), gdzie jest mowa o szacunku wobec innych tradycji religijnych i form, które są w ich obrębie praktykowane.

Jeszcze raz napiszę, że chodziło mi o akceptację i szacunek, a nie o nawracanie każdego na medytację chrześcijańską. W naszej tradycji jest sporo form modlitewnych; dla każdego coś dobrego. Chodzi o przekonanie i wewnętrzną wolność każdej jednostki.

Co do wszelkich zarzutów… Mam jedną odpowiedź i zasadę, dzięki której można rozeznać, czy jest to Boże dzieło: „po owocach ich poznacie”. Dlatego proponuję zachowanie dystansu (dla wszystkich sceptyków) i spojrzenie z perspektywy czasu na rozwój medytacji chrześcijańskiej.

Co jest piękne w medytacji chrześcijańskiej, co mnie fascynuje? Chodzi o to, że tutaj nie ma miejsca na nachalne przekonywanie, ale jest świadectwo wspólnej, głębokiej modlitwy, która przyciąga i zachwyca. Zupełnie inne podejście: nie musisz, ale jeżeli chcesz, to możesz. W ciszy, spokoju i harmonii łączę się w modlitwie z Jezusem (niech to też będzie odpowiedź dla Józefa77 o moje świadectwo).