Byłem mocno poirytowany… – o. Leon Knabit OSB o sytuacji w Polsce. W ważnych kwestiach nie można milczeć. Dobrze pojęta demokracja potrafi się samoograniczać i liczyć z każdym człowiekiem. Wolność bezgraniczna to anarchia.

O demonstracji KOD w obronie demokracji, walce politycznej, porządkowaniu tego, co zaniedbane i czy osoba duchowna powinna wypowiadać się na tematy polityczne – na te i inne tematy ojciec Leon Knabit OSB, znany tyniecki benedyktyn, wypowiada się w naszym wywiadzie, próbując wnieść nieco światła i ładu w ocenę ostatnich wydarzeń w naszej Ojczyźnie. Czy słusznie? Tutaj ocenę zostawiam każdemu z czytelników…

Jacek Zelek: Ojcze, ciągle w świadomości Polaków istnieje podział między polityką i Kościołem. Czy Ojciec sądzi, że tak właśnie powinno być: Kościół sobie, a polityka sobie?

Leon Knabit OSB: W normalnej sytuacji Kościół i Państwo zasadniczo mają do czynienia prawie zawsze z tymi samymi ludźmi i dlatego wspierają się wzajemnie. Każda z tych instytucji ma też przestrzenie działania sobie właściwe. Druga strona nie powinna  w te przestrzenie ingerować, chyba, że stwierdzi się lub rozumnie podejrzewa istnienie nadużyć lub jakiegoś niebezpieczeństwa. Np. uchwalono ustawę, dyskryminującą jakąś grupę ludzi. Kościół ma obowiązek wyrazić swoje stanowisko. Z drugiej strony był wypadek, że zakonnik działał wyraźnie na rzecz wrogiego państwa. Odpowiednie służby musiały wystąpić bardzo energicznie.

Jak Ojciec uważa, czy osoba duchowna może wypowiadać się publicznie (w mediach, z ambony…) na tematy związane np. z wyborami lub nawet potępiać jedno ugrupowanie, a chwalić swoje typy polityczne?

Poszerzam pytanie: Prywatnie osoba duchowna ma te same prawa, jak każdy inny obywatel i zawsze może z nich korzystać. Nie może jednak nigdy zapomnieć, że jest reprezentantem Kościoła i  nawet  jak najbardziej osobisty jego głos może być odebrany jako głos oficjalny – w imieniu Kościoła. Natomiast nie powinien politykować na ambonie. Ma głosić słowo Boże.  Są jednak problemy etyczne, które zostały celowo upolitycznione. I wtedy musi zabrać głos, potępiając fakt, ale nigdy nie potępiając wprost człowieka. Nawet przestępca może się rychło nawrócić, a ksiądz? Jak wiemy różnie to bywa.

Co do ambony, to ostatnio w wywiadzie dla haloziemia.pl Ojciec ostro ocenił postawę księży, którzy w sposób nieodpowiedni wykorzystują ambonę do szerzenia własnych przemyśleń politycznych. Jaka może być tego przyczyna: braki w formacji kapłańskiej, a może jakieś kompleksy?

Nie można uogólniać. U każdego z takich księży mogą istnieć bardzo różne motywy nieodpowiedzialnego głoszenia prywatnych poglądów politycznych. Mogą być braki charakteru, gdyż taki ksiądz potrafi być agresywny i pełen emocji w wypowiedziach, często do końca nieprzemyślanych, we wszystkich dziedzinach. Czasem znów kapłan jest tak przekonany o słuszności swojej postawy i swoich przekonań, że uważa, iż trzeba to głosić w porę i nie w porę nie bacząc na konsekwencje. Występuje też niekiedy zwyczajne niedouczenie i brak wiedzy o tym, co to jest słowo Boże, jak powinno być głoszone i o czym powinno traktować.

Ostatnio media głośno trąbią na temat demonstracji KOD. Ojciec również zabrał głos w tej sprawie na swoim blogu. Dlaczego? Czy nie lepiej było przemilczeć tę sprawę?

Można, oczywiście, przemilczeć, ale ja byłem po prostu mocno poirytowany. Nie rozumiem do dzisiaj tych ludzi, którzy byli świadkami ośmioletniej niekompetencji, czy wprost złej woli dotychczasowej władzy. Czy chodzi im o powrót do starego? Czy działania obecnej władzy są dla Polski bardziej niebezpieczne niż to, czego świadkami byliśmy przez osiem lat, razem ze stwierdzeniem przy kieliszku, że Państwo Polskie istnieje tylko pozornie, a właściwie to są grupy interesów, które działają każda na swoją korzyść. Chciałoby się wołać za św. Pawłem w trzecim rozdziale Listu do Galatów: O nierozumni Galaci, któż was omamił? Zaznaczałem wciąż, że nie mam pretensji do żadnego konkretnego człowieka, jestem gotów spokojnie rozmawiać z każdym nawet uczestnikiem tych manifestacji. Ale samo zjawisko jest niezrozumiałe i niepokojące. Za kim więc ma iść społeczeństwo? Kiedy rozmawiam z ludźmi niechętnie do dzisiejszej władzy  nastawionymi, najczęściej operują ogólnikami rodem z napastliwej części mediów. Do tych innych nie zaglądają, więc mają obraz niepełny; gdy proszę o konkretne zarzuty, nie potrafią ich sformułować. Na polityce znają się nie za  bardzo, podobnie,  jak ja, ale emocjonalnie manifestują swoje NIE.

Spadła na Ojca fala tzw. HEJTU. Wielu ludzi poczuło się obrażonych i dotkniętych wypowiedziami Ojca. To jest trochę tak, że większość ludzi uważa Ojca za głos Kościoła, a tak nie jest…

Pan burmistrz miasteczka XYZ powie, że Krym trzeba odbić siłą, więc  ja na to, że Polska jest za wojną z Rosją, prawda? Trzeba mieć więcej wiadomości o strukturach Kościoła, o tym, kto za co jest odpowiedzialny, a potem wyładowywać swoje prywatne resentymenty. Rozumiem ludzi, którzy piszą to, co czują, a jeśli przekraczają granice przyzwoitości – też rozumiem: ukryty za nickiem, każdy jest odważny. Gdy rozmawiam z ludźmi bezpośrednio, nie czuję wrogości, nawet ze strony przeciwników. Przejrzałem te ponad 400 głosów po wspomnianym artykule. Większość, to spory stałych bywalców, gdzie obie strony uważają się za kompetentne, by niekiedy w długich wywodach coś udowadniać czy coś zwalczać. Jeśli zaś ktoś występował przeciw moim poglądom, rozumiem. Ma prawo myśleć inaczej, tak, jak i ja to prawo mam i z niego korzystam

Czy to prawda, że po publikacji tego artykułu ktoś doniósł na Ojca do wyższych władz w klasztorze? Czy nie jest to dziecinne zachowanie?

Nie wiem, Władza nic mi na ten temat nie mówiła. Natomiast w kolejnym moim wpisie wyraźnie stwierdziłem, że w styczniu nie będę poruszał na moim blogu  spraw politycznych (i w lutym też, oczywiście!) A potem dopiero Ojciec Opat powiedział mi ze śmiechem, że może lepiej dać spokój z tą polityką. Odpowiedziałem, że już od wczoraj – pas!

A jaki jest oficjalny głos Kościoła w sprawie ostatnich demonstracji w obronie demokracji? Czy i tutaj, w łonie samej ostoi katolicyzmu, nie dochodzi do podziałów?

Nie dotarł do mnie żaden oficjalny głos Kościoła. Hierarchowie, oczywiście mogą mieć rozmaite opcje. Ale oficjalny głos Kościoła, to być z prawdą i poszanowaniem praw człowieka. To jest idea naczelna, nawet jeśli w tej chwili nie jest pisemnie sformułowana.

Jak Ojciec uważa, co mogło być powodem tak gwałtownych ruchów narodowych? Czy przypadkiem, patrząc głębiej, nie chodzi o strach polityków, którzy zostali, jak to ktoś brzydko określił, „odstawieni od koryta” przywilejów i większych zarobków?

Poprzednia ekipa pracowała bardzo solidnie przez osiem lat, by osiągnąć to, czego nikt dotąd nie potrafił, przekazanie całej władzy jednej opcji. No więc teraz podziękujmy im za to, co mamy. A oczywiście utrata przywilejów i pieniędzy boli. Kłopot jest wtedy, gdy ten ból wyraża się agresją i bezpardonowymi atakami na tych, którym się władzę umożliwiło. No i próba wyszarpywania dla siebie tego, co się jeszcze da. A część społeczeństwa, czasem z przekonania, a czasem zmanipulowana, daje się ponieść emocjom, szkodliwym bardzo dla Polski.

W dyskusji ściera się lewa i prawa strona. A może dobrym rozwiązaniem byłoby, aby Ojciec jasno i wyraźnie określił swoje preferencje polityczne: PIS czy PO, a może inna partia?

Ja nie mam preferencji politycznych. Jestem za prawdą. Uznaję wszelkie dobro, które się w Polsce zdarzyło za rządów poprzedniej Władzy. Z bezradną irytacją patrzyłem na gorszące niedociągnięcia, nadużycia i politykę wprost antypolską. Teraz pilnie śledzę, czy ataki na PIS są w pełni usprawiedliwione i wiarygodne. Jeśli i tu będzie jakieś zło, nie będę go bronił, tylko dlatego, że to PIS.

Sam Ojciec stwierdził, że od polityki uciec się nie da…

Oczywiście, od polityki rozumianej jako roztropna troska o dobro narodu i państwa.

Czy PIS nie za bardzo dynamicznie wprowadza zmiany, burząc dotychczasowy porządek?

Ja bym powiedział, porządkując dotychczasowy  bałagan. A czy mają czekać, aż się przeciwnik okopie i z każdym tygodniem to, co było złe w starym układzie, będzie trudniejsze do ruszenia? Dla dobra Polski temu rządowi trzeba pomóc w przeprowadzaniu reform, a nie lecieć z buzią o pomoc do obcych narodów. Było tak, już ze  Szwedami, z Rosją, z ZSRR, no i teraz Niemcy, NIEMCY, będą uczyły Polskę demokracji i będą jej broniły przed Polakami, którzy by radzi powstrzymać odpływ pieniędzy do niemieckich banków!

Niektórzy boją się rządów PIS. Media podawały, że niektóre osoby deklarowały swoją chęć wyjazdu za granicę z tego powodu…

Niech jadą. Za poprzednich rządów wyjechały dwa miliony.

Czy w obecnym układzie politycznym demokracja może być zagrożona?

Według mojego rozeznania – nie. W każdym razie nie bardziej, niż było dotąd.

Czy istnieje jakiś niezawodny przepis na właściwie pojętą demokrację?

Owszem, wprowadzenie w życie zasad Cywilizacji Miłości, tzn;

Osoba przed rzeczą.

Być przed mieć.

Etyka przed techniką.

Miłosierdzie przed sprawiedliwością.

Mówiłem o tym przed laty w Parlamencie Europejskim na spotkaniu EEP poświęconym m.in. tematowi, co Kościół proponuje współczesnej Europie – głos z Polski.

Jakiś czas temu dziennikarz Mariusz Max Kolonko powiedział, że Polsce potrzebny jest dyktator, który mógłby wyprowadzić Polskę na prostą i przywrócić jej dawną świetność. Co Ojciec sądzi na ten temat? Czy Polska nie potrzebuje swego rodzaju zamachu stanu?

Jeśli by był dyktator o bezdyskusyjnej moralności, a kochał szczerze swój naród, to proszę bardzo. Ale znajdź dzisiaj takiego…

To jeszcze nie koniec :) Ciąg dalszy nastąpi… Rozmowa o uchodźcach jeszcze w tym tygodniu. Jako uzupełnienie proponuję zapoznać się z publikacjami Ojca Leona lub też odwiedzić blog. Autorem zdjęcia jest Robert Krawczyk.