Przyznacie mi rację, że na świecie są tacy ludzie, dzięki którym czujemy się lepsi, jest taka „magia”, że przebywając w ich obecności podświadomie wyczuwamy akceptację i bliskość. Gdy rozmawiamy z taką osobą, wiemy, że jesteśmy wysłuchani i możemy liczyć na konkretną odpowiedź, a przynajmniej próbę odpowiedzi na postawiony problem. Ze świeczką takich szukać… Jedną z takich wyjątkowych osobowości jest ojciec Leon, o którym wiele razy, tutaj na blogu, miałem okazję pisać.

Wiele razy spotkałem się z opiniami ludzi, którzy w przypływie szczerości wspominali, że z dołka psychicznego wyciągało ich słowo, gest czy też tak błaha rzecz, jak grafika z fajnym, pozytywnym cytatem. O czyj cytat, o czyje słowa i gesty chodzi? Oczywiście – ojca Leona. Jak to już pisałem, nie raz widziałem osobiste rozmowy ojca Knabita z czytelnikami, szczere i prawdziwe, które kończyły się uśmiechem lub łzami radości: „bo wreszcie ktoś mnie wysłuchał”. Okazuje się, że sztuka słuchania nie jest dana wszystkim. Obserwując rzeczywistość, dochodzę do wniosku, że obecnie mamy wielki deficyt ludzi, którzy potrafią autentycznie słuchać.

Czerwone korale

Z chęcią dzielę się paroma refleksjami na temat książki „Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha”, ponieważ, jak to już było w przypadku „Dusza z ciała wyleciała”, brałem udział w procesie jej powstawania. Zawsze jestem z takich projektów bardzo dumny i dziwne by było, gdybym tego nie zapisał na blogu :) Poniżej możecie zobaczyć wspólne zdjęcie z ojcem Leonem, na którym po lewej stoi autor sesji zdjęciowej, Robert Krawczyk, który wykonał naprawdę dobrą robotę.

robert_krawczyk_leon_knabit_jacek_zelek

Zaczęło się od czerwonych korali… Wiele osób oburzonych: jak to? Zakonnik uczestniczy w sesji zdjęciowej w koralach? Staruszkowi takie rzeczy nie przystoją… i jeszcze wiele innych, absurdalnych zarzutów. Jedyną słuszną reakcją był uśmiech, i tyle.

Wyjaśniam, jakby ktoś jeszcze nie był świadom. Czerwone korale to symbol Małopolski, i jako takie właśnie pojawiły się na szyi ojca Leona, który został twarzą kampanii promocyjnej naszego regionu, a przy okazji ambasadorem Światowych Dni Młodzieży 2016. Wszystkie te wydarzenia stały się inspiracją dla nas, aby zebrać i stworzyć MOTYWATORY ojca Leona, które mają jedno zadanie: wywołać uśmiech na twarzy, a jednocześnie wzbudzić głęboką refleksję nad własnym życiem.

Dlaczego motywatory?

A dlaczego nie? :) Przekaz miał być prosty. Krótkie historyjki, anegdoty i myśli ojca Leona, które dzięki swojej lekkości i głębi duchowej mają trafić do młodego człowieka. Czy to się uda? Czas pokaże…

Książka nie jest wielka: pomiędzy poszczególnymi fragmentami zostały umieszczone króciutkie cytaty, które mogą być inspiracją do dzielenia się nimi w Internecie. Przy tym całość jest ekonomiczna i dobrze wydana.

Refleksje zawsze na czasie

Wczytując się w poszczególne myśli, dochodzę do wniosku, że ojciec Leon potrafi mówić i dzielić się słowem, które jest ponadczasowe. Mogę się założyć, że te słowa będą aktualne za 50 i 100 lat. Co dla mnie ważne, nie ma w nich żadnej pompatyczności i zawiłej teologii. Zwykłe, proste rady życiowe: jak zachować radość wśród smutku, który nas otacza.

leon-knabit-46

Od razu zaznaczam, że nie są to motywatory „płytkie” i głupawe. Z każdego fragmentu możesz, ale nie musisz, wyciągnąć konkretną radę dla siebie. Wiadomo, książkę można przeczytać w ciągu dwóch godzin, ale to nie o to w niej chodzi. To jest typ publikacji, do której się wraca… Masz zły humor, wystarczy że spojrzysz na radosną twarz ojca Leona z okładki, i już jest lepiej; zaczniesz czytać kolejne strony i cały negatywny nastrój znika.

Niektóre fragmenty potrafią i wzruszyć. Mimo mojej gruboskórności, byłem poruszony jedną z opowiedzianych historii – chodzi o dialog ojca Leona z chorą osobą. Więcej nie będę zdradzał, jak już będziecie mieli swój egzemplarz, poznacie tę opowieść…

Tak się złożyło, że miałem okazję projektować okładkę z pięknymi zdjęciami Roberta Krawczyka. Poniżej możecie oglądać moje „dzieło” :)

mlodosc_2