Człowiek z niskim poczuciem własnej wartości podobny jest do zgniłego jajka. Lepiej nie ruszać, bo zacznie śmierdzieć. Logicznie rzecz ujmując, taki osobnik powinien chcieć (albo przynajmniej starać się) wyjść z takiej sytuacji, w jakiś sposób złapać nieco więcej wiary w siebie, optymizmu.

Nic bardziej mylnego. Tego typu ludzie zostawiają wszystko tak, jak jest, „kiszą się” we własnym sosie, bo dobrze jest jak jest. Niezwykle to śmieszne, więc gdy widzę niektóre przypadki ludzi z kompleksami, dostarczają mi dobrej zabawy.

Pomoc

Nie jest to wpis typu: dam ci złotą radę, jak wyjść z takiej sytuacji. Są to luźne spostrzeżenia, formułowane w oparciu o zjawiska, które obserwuję w moim najbliższym otoczeniu. Dzielę się swobodnymi refleksjami na ten temat, a więc nie będzie tutaj gotowych rozwiązań danego problemu.

Zamiast śmiać się z takich osób, trzeba im pomagać. Ciekawe? Jeżeli taki zakompleksiony uparciuch nie chce nawet sobie uświadomić tego, że ma problem, a więc jak tutaj pomagać… Ja zostawiam takie osoby: widocznie lubią żyć tak, a nie inaczej. Przynajmniej mam z tego wszystkiego niezły ubaw. Nic na siłę.

Efekt purchawki

Paradoks takich zachowań i pielęgnowania kompleksów jest taki, że dany człowiek nie „kisi się” sam ze sobą, ale chce, by inni również dołączyli do niego. Cały jad, jaki ma w sobie, który zostaje dodatkowo wzmocniony przez różne sukcesy współpracowników, musi z siebie wyrzucić. Przychodzi mi tutaj porównanie do purchawki. Jak każdy dobrze wie, jest to grzyb, który po pewnym czasie, z powodu nagromadzenia zarodników, pęka i wyrzuca z siebie pyłki, z których później rozwijają się kolejne „purchawki”. Wypisz, wymaluj, porównanie idealne…

W przypadku takiej osoby dochodzi do efektu purchawki. Z powodu nagromadzenia złości i wewnętrznej bezradności taki człowiek pęka. Nie byłoby nic w tym strasznego, gdy nie to, że takie pęknięcie ma jeden efekt: infekcję innych.

Obojętność

Jedynym lekarstwem, dzięki któremu nie zarazimy się takim „stylem” życia od purchawki, jest obojętność. Nie ma lepszej metody na taką osobę, a reakcja zwrotna jest po prostu zabawna. Najbardziej mnie śmieszy takie zachowanie, kiedy tego typu osoba dorosła jak dzieciak w przedszkolu donosi swoim przełożonym, że taki a taki człowiek bardzo go skrzywdził… Żenujące, ale taka jest prawda.

Szkoda mi tylko mocy twórczych takiej osoby. Z powodu tych kompleksów nie tylko cierpi dany człowiek, ale kuleją inny aspekty społeczne, jak chociażby jakość wykonywanej pracy. Bez pasji, jakiegoś zaangażowania. Jednym słowem taki osobnik jest nijaki, a wszystko, co tworzy, również jest podobnego kolorytu – szare, mechanicznie odrobione, bez iskry twórczej.

Co robić?

Nic. Trzeba z takimi osobami żyć i je tolerować. Można też poeksperymentować i zobaczyć reakcje na różne „uszczypliwości” w stosunku do takich ludzi. Efekty są zaskakujące i bardzo ciekawe, ale trzeba liczyć się z konsekwencjami, że staniemy się wrogami numer 1 takiego „człowieczka” :) Wyjdę teraz na jakiegoś sadystę, jednak jestem prawie pewien, że czasami tego typu podejście może okazać się dla osoby zakompleksionej czymś uzdrawiającym, a przynajmniej uświadamiającym, że coś jest nie tak, że może warto podjąć jakieś kroki w kierunku zmiany.