Ponad czterdzieści lat temu, gdy byłem młodym człowiekiem, opuściłem swą ojczyznę jako uciekinier. Od tamtego czasu ciężkie próby, jakie stały się udziałem narodu tybetańskiego, jeszcze się pogłębiły, zaś trudności, którym stawiam czoła jako przywódca mego ludu, nadal się piętrzą. Niemniej jednak nawet w najmroczniejszych czasach spotyka nas często nieoczekiwana radość. Dla mnie osobiście jednym z najbardziej wzbogacających doświadczeń życia na wygnaniu była możliwość zawierania przyjaźni z ludźmi na całym świecie. Od licznych praktykujących wyznawców różnych religii, z którymi się zaprzyjaźniłem, nauczyłem się pewnej prawdy: wszystkie wierzenia nie tylko mają na celu pomóc nam stać się lepszymi istotami ludzkimi, ale naprawdę są w mocy to uczynić. Co więcej, z mojego doświadczenia wynika, że kiedy przezwyciężymy nasze wątpliwości czy też podejrzliwość i zbliżymy się do siebie z szacunkiem, bardzo wiele możemy się od siebie nawzajem nauczyć.

Nie oznacza to jednak, że opowiadam się za próbami ujednolicenia naszych różnorodnych tradycji. Niezachwianie wierzę, że potrzebujemy odmiennych tradycji religijnych, ponieważ żadna z nich sama w sobie nie mogłaby zaspokoić różnorodnych potrzeb i wystarczyć rozmaitym typom umysłowości ogromnie zróżnicowanych istot ludzkich. Jednocześnie jestem zdania, że nie powinno się pochopnie odchodzić od religii, w której zostało się wychowanym. Powinniśmy natomiast wypracowywać rozumienie różnic między naszymi tradycjami i uznać wartość oraz potencjał tkwiące w każdej z nich. Uważam, że jedną z korzyści płynących z wewnętrznej przemiany w naszym życiu duchowym jest to, że nasze doświadczenie pomaga nam docenić wartość innych tradycji, zamiast tylko dostrzegać wyjątkowość naszej własnej.

Chociaż nie jestem znawcą doktryny i pism chrześcijańskich, spotkania z chrześcijańskimi braćmi i siostrami utwierdziły mnie w przekonaniu, że w naszych duchowych dążeniach można odnaleźć wiele wspólnych wątków. Czuję się zatem zaszczycony, że zostałem poproszony przez mojego dobrego przyjaciela ojca Laurence’a Freemana o napisanie kilku słów wstępu do tej książki.

laurence_freeman_dalajlama

Jako mnich buddyjski szczerze podziwiam u chrześcijan ich głębokie poczucie wspólnoty i odpowiedzialności społecznej. To budujące, widzieć praktyczny tego wyraz w pełnej poświęcenia pracy, jaką wykonuje tak wiele zakonników i zakonnic chrześcijańskich w dziedzinie szkolnictwa, opieki zdrowotnej, walki z biedą i tym podobnym. Taki aspekt współczucia objawiającego się działaniem staram się bez przerwy propagować w społecznościach klasztornych buddyzmu tybetańskiego.

Obecnie wielu mych chrześcijańskich braci i sióstr, idąc w szczególności za przykładem takich postaci, jak Thomas Merton i John Main, włączyło praktykę medytacji w swe codzienne życie. To bardzo ważne, gdyż uważam, że jeśli codziennie praktykować będziemy modlitwę, medytację i kontemplację, to osiągniemy znaczące efekty. Skupienie się raczej na wznoszeniu świątyń dobroci we własnym wnętrzu, zamiast na budowaniu wielkich świątyń na zewnątrz, jest prawdziwym celem praktyki duchowej, polegającym na doprowadzeniu do wewnętrznej przemiany. Kiedy medytujemy, umożliwiamy niezdyscyplinowanemu, rozproszonemu umysłowi zdyscyplinowanie, skupienie się i dojrzałość osiągniętą dzięki dogłębnemu poznaniu.

Ci z chrześcijan, którzy nie są zaznajomieni z tą praktyką, mogą spytać, jak medytacja jest w stanie pomóc w duchowych poszukiwaniach. Tradycje duchowości, jakie rozwinęły się przykładowo w Indiach, gdzie medytację traktuje się z dużym szacunkiem, stosują jedną z metod medytacji, aby przynieść umysłowi uspokojenie i skupienie, inną zaś, bardziej analityczną, aby pogłębić zrozumienie. Nauki chrześcijańskie kładą szczególny nacisk na miłość. Medytując o niej można rozważać przykład samego Jezusa Chrystusa i rozmyślać, w jaki sposób On żył i działał, pomagając innym, jak jego życie przepełniało współczucie, szczodrość, cierpliwość, tolerancja i przebaczenie. Kiedy dzięki kontemplacji dojdzie się do pewnej głębi zrozumienia, można skupić umysł w spokoju i koncentracji. W ten sposób dogłębnie zaznajamiamy się z właściwością przedmiotu rozważań, jaki wybraliśmy.

Medytacja stanowi zatem środek, za pomocą którego rozwijamy pozytywne cechy, a te, jak sądzę, przychodzą nam w naturalny sposób. Nauki chrześcijańskie głoszą, że wszystkie istnienia ludzkie mają wspólną boską naturę. Uważam, że w gruncie rzeczy nasza ludzka natura sama z siebie dąży do współczucia, czułości i inwencji twórczej. Nasza prawdziwa natura jest łagodna, a nie agresywna i pełna przemocy — i właśnie te fundamentalne jej cechy ujawniają się, czy też budzą, poprzez medytację.

113

Od dwóch tysięcy lat tradycja chrześcijańska stanowi dla milionów ludzi na całym świecie źródło inspiracji i otuchy. Zarówno w niej, jak i w buddyzmie, zasadniczą rolę odgrywa życie mistrzów i założycieli tych religii, Jezusa i Buddy, które unaocznia i odzwierciedla ich nauki. Historia życia Jezusa nieustannie ukazuje jego głęboką miłość i współczucie, jego szczodrość, cierpliwość i wybaczenie, czyli te cechy, których pielęgnowanie zalecał on swym uczniom. Równie ważny wydaje się inny wniosek płynący z przykładu, jaki dawał: rozwój duchowy wymaga poświęcenia i oddania, zdolności do przeciwstawiania się trudnościom i trwania przy swych zasadach.

Ojciec Laurence napisał książkę Jezus — wewnętrzny nauczyciel w pełni chrześcijańskiej wiary, wyjaśniając z własnego doświadczenia, jak osobiste odniesienie się do Jezusa Chrystusa i jego nauki, połączone z medytacją, wlewa światło w życie duchowe. Nie tylko głęboko przemyślał wszystkie te zagadnienia, lecz również aktywnie uczestniczył w kilku spotkaniach wyznawców różnych religii, jakimi były seminaria The Good Heart [„Dobre serce”] i Way of Peace [„Droga pokoju”]. Jestem mu niezmiernie wdzięczny za podjętą w tym kierunku inicjatywę, ponieważ w dialogu między buddyzmem i chrześcijaństwem tkwi wielki potencjał wzajemnego wzbogacenia się, zwłaszcza w dziedzinie etyki i praktyki duchowej: działań miłości, współczucia, medytacji i cierpliwości. Jestem pewien, że czytelnicy tej książki, szczególnie ci, którzy poszukują osobistej przemiany i wewnętrznego spokoju, znajdą w niej wiele spraw do przemyślenia i zastosowania w swym codziennym życiu.

// XIV Dalajlama, Przedmowa do książki Jezus — wewnętrzny nauczyciel