Czy można dzisiaj mówić o granicach bez zarzutu kłamstwa? Gdy obserwuję zjawisko żonglowania prawdą, śmiem twierdzić ciężko zadawać pytania o szczerość. Dla jednych obiektywizm, dla drugich fałsz i oszczerstwo… Droga środka? Chyba dla wybranych. Moralność? W tym przypadku mamy najwięcej do powiedzenia. Pozwolę sobie na spojrzenie tylko na mały wycinek rzeczywistości, tej chrześcijańskiej, a dokładnie katolickiej.

Nigdy do końca nie zrozumiem schizofrenii duchowej, którą raz po raz mogę oglądać wokół siebie. Wielu krzyczy: jestem wierzący, jestem katolikiem… I tyle… Ileż to razy wychodząc z kościoła, przechodząc obok pobożnych niewiast, słyszałem jak to ewangelicznie obmawiają sąsiadkę z ławki czy też nową, młodą mamuśkę z dzieckiem. Zachwycająca ambiwalencja postaw. Od jednej skrajności w drugą… Może przesadzę, ale to wygląda mniej więcej tak: trzymając w ręce różaniec potrafimy go wbić komuś w plecy, a wszystko to w imię miłości bliźniego, z troski. #NiktNieJestByleJaki

1