Jak wiecie od ładnych paru lat wspólnie z ojcem Leonem tworzymy różne materiały i projekty w Internecie. Zazwyczaj jestem tym, który jest po drugiej stronie obiektywu. Nie spodziewałem się, że przyjdzie mi napisać kiedykolwiek krytyczną opinię na temat przedsięwzięcia, którego częścią jest sam ojciec Leon. Ale zaznaczam tutaj jasno i wyraźnie, opinia tutaj przedstawiona na temat książki „Slow life według ojca Leona” dotyczy tylko i wyłącznie samego pomysłu, jego realizacji i efektów pracy organizatorów, czyli Wydawnictwa Znak. W żadnym wypadku moje obiekcje nie są adresowane do ojca Leona.

Na początku był zachwyt…

Pewnego dnia otrzymuję informację, że mam przesyłkę do odebrania. Nie przypominałem sobie, że coś mam otrzymać, nikt mnie nie informował… Poszedłem, odebrałem i otworzyłem. Od Wydawnictwa Znak otrzymałem egzemplarz recenzencki książki „Slow life według ojca Leona”.

Bardzo miłe uczucie. W zasadzie byłem zachwycony i jednocześnie doceniony… W głowie kreśliłem cały schemat włączenia się w kampanię promocyjną publikacji, dlatego też zacząłem przeglądać całość, jedna strona, kolejne i, kurczę, coś mi zaczęło świtać, coś było nie tak. Emocje opadły, „na chłodno” doszedłem jednak do zgoła innych wrażeń, które zostały potwierdzone po samej lekturze książki.

Na Facebooku umieściłem moje pierwsze wrażenia, parę punktów, wokół których teraz chciałbym zbudować moją recenzję. Mimo szczerych chęci napisania pochlebnej opinii, niestety muszę już teraz napisać, że książka „Slow life według ojca Leona” nie zachwyca, jest kiepska, miejscami zakrawa na marną kopię innych projektów, które już wcześniej powstały.

Korale już były

Zacznę od frontu. Projekt okładki ciekawy, ale motyw trochę mnie zaniepokoił. Przecież korale już były… Urząd Marszałkowski wykorzystał je do kampanii promocyjnej Małopolski, przy okazji hasło #MłodośćToStanDucha stało się motywem przewodnim ŚDM 2016, a zwieńczeniem całego projektu było wydanie książki – motywatorów ojca Leona pt.  „Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha”, którą miałem okazję projektować w oparciu o zdjęcia Roberta Krawczyka; tam mogliście oglądać ojca Leona w czerwonych koralach. Do czego zmierzam? Chodzi o to, że całość miała jakiś logiczny sens, wszystkie aktywności w tym temacie łączyły się w jedną całość.

Stąd moje zdziwienie, że zdjęcie ojca Leona z koralami zostało udostępnione Wydawnictwu Znak na potrzeby okładki „Slow life według ojca Leona”. Jaki to ma związek z tym, o czym pisałem wyżej? Wychodzi z tego trochę dziwne połączenie, w zasadzie nie mówiące nic czytelnikowi. Z tyłu okładki hasło „Szczęście to stan ducha”, którego nie będę komentował, bo przecież nie jest ono przerobioną wersją słów „Młodość to stan ducha” :)

Drugą sprawą, która przykuła moją uwagę, to określenie „…można wypić kawę z najbardziej wyluzowanym polskim mnichem”. Tego typu sformułowanie w odniesieniu do doświadczonego i poważanego, ponad 85-letniego mnicha, trochę nie pasuje. Może tego typu slogany pasowałyby do ojca Szustaka czy też innych „młodych” duchownych, ale nie do ojca Leona.

W środku też nijak

W weekend postanowiłem przeczytać „Slow life według ojca Leona” i tak też uczyniłem. Gdy zamykałem książkę, w głowie miałem jeden wniosek – układ, w którym ojciec Leon występuje w roli prowadzącego rozmowę, raczej nie był trafiony. Każdy dobrze wie, że to zawsze ojciec jest tym, którego pytają, i tak było zawsze, a więc po co wprowadzać tego typu zabiegi. Ustawianie ojca Leona, którego śmiało można określić jako „abba”, w roli tego, który potrzebuje rady od młodych, trochę zawiewa sztucznością i brakiem jakiejś logiki. Po słowo przychodzi się do abba!

Z tym wiąże się drugie spostrzeżenie, mianowicie miałem nieodparte wrażenie (od razu zaznaczam, mogę się mylić), że pytania ojca Leona były wcześniej przygotowane przez Wydawnictwo Znak, przesłane później ojcu w celu zapoznania się z samą ich treścią. Jeżeli byłoby to prawdą, to wtedy tego typu wyreżyserowany wywiad staje się sztuczny, czego efektem jest „zlepek” luźnych wypowiedzi, które czasami nie mają ze sobą nic wspólnego. Jeszcze raz to napiszę, nie jest to nic pewnego, mogło być inaczej, a ja mogę się zwyczajnie mylić. Takie są moje wrażenia…

slow_life_wedlug_ojca_leona_2

Z tym „zlepkiem” też jest coś na rzeczy. Wiele miejsc w poszczególnych rozmowach zupełnie się nie klei. Jest coś takiego, że wywiady mają swoją ciągłość i logiczną całość, jednak tutaj gdzieniegdzie pojawiają się różnego rodzaju wstawki, tak jakby na siłę, co burzy pewien schemat. Powiem szczerze, to wygląda tak, jakby rozmowy były wymuszone.

Podobieństwa

Kolejną sprawą jest moje nieodparte wrażenie, że cała koncepcja i pomysł cyklu – rozmów z sześcioma gośćmi, opatrzonych zdjęciami z każdego spotkania – to marna kopia ambitnego projektu #HaloCzłowiek Konrada Kruczkowskiego, o którym pisałem TUTAJ. W egzemplarzu recenzyjnym miałem do dyspozycji fotografie czarno-białe; ufam, że w wersji ostatecznej będą kolorowe, choć porównując to, co mieliśmy okazję oglądać w #HaloCzłowiek, nie liczę na polepszenie efektu wizualnego.

Wszystko, co napisałem, jest moją, czysto subiektywną opinią i w żaden sposób nie dotyczy ojca Leona. Moja krytyka jest skierowana do samych pomysłodawców, którzy nie sprostali potencjałowi samego projektu. Brak dopracowania samego wywiadu jest bardzo dużą stratą, ponieważ całość można było ubrać w naprawdę fajny i wartościowy „strój”, pokazujący pewien styl życia, który jest potrzebny i którego ludzie szukają.

Tak jak wspomniałem wcześniej, nie podoba mi się, że Wydawnictwo Znak wykorzystało motyw czerwonych korali, jak również utrzymało całość w stylu książki Konrada Kruczkowskiego „HaloCzłowiek. Rozmowy o tym, co ważne”. Szkoda tylko, że pomysłodawcy, skoro już bazują na pomysłach innych osób, nie zaczerpnęli z jakości treści, ponieważ cała książka-wywiad „Slow life według ojca Leona” jest słaba i nie mogę z ręką na sercu polecić jej komukolwiek.

Jest i światełko

Dobrze, wylałem swoje żale. Jednak zawsze, jakkolwiek źle zrobiona byłaby książka, i w tym przypadku można z publikacji „Slow life według ojca Leona” wycisnąć nieco fajnych punktów. W trakcie czytania zaznaczałem sobie jakieś fajne myśli i spostrzeżenia, z którymi poniżej chciałbym się podzielić:

Poprzez wyrzeczenie, umiejętność odmówienia, budujemy w sobie postawę silnego człowieka, który nie musi ulegać każdej propozycji czy zachciance (Marcin Prokop)

Wygląd w jakimś sensie świadczy o nas. O duchownych też. Jest duchowieństwo i jest brzuchowieństwo, jasna sprawa (Leon Knabit OSB)

Chodzi o to, żeby płynąć z prądem swoich przekonań, a nie z prądem cudzych oczekiwań (Marcin Prokop)

Sukces – to po prostu robić swoje. Nic nadzwyczajnego. Jak ten pilot, kapitan Wrona: zrobiłem tylko to, co do mnie należało (Leon Knabit OSB)

Myślę, że w naszej rzeczywistości przede wszystkim brakuje nam zaufania. Ludzie tego bardzo potrzebują, ale boją się i opancerzają. Wstydzą się jeden drugiego, rzadko ktoś komuś ufa (Anna Dymna)

Każdy rodzaj miłości – czy to tej ludzkiej, czy tej płynącej „z góry” – pozytywnie wpływa na nasze zdrowie (Leon Knabit OSB)

Depresja polega na tym, że chory siebie nienawidzi. Bo w rzeczywistości dużo rzeczy się wali. Trzeba znaleźć w sobie spokój, żeby nie reagować agresją na agresję (Anna Dymna)

Dopiero Internet pokazał, jakie są świństwa i zawiści w polskim narodzie (Leon Knabit OSB)

Mógłbym porozmawiać z fajnym ateistą i równie chętnie z fajnym kapłanem. A wolałbym nie rozmawiać na przykład z debilem ateistą (Cezary Nowak „Cezik”)

Poszukując Boga, szuka się też siebie samego (Leon Knabit OSB)

Wartością nie jest zaliczanie kolejnych miejsc, lecz podróż wewnętrzna (Marek Kamiński)

Mnie, ponad osiemdziesięcioletniemu mnichowi, powiedzieli w szpitalu po badaniu: Nowotworu nie ma, a starotwór trzyma się nieźle (Leon Knabit OSB)

Świat bez humoru jest niepełny, tak jak człowiek pozbawiony poczucia humoru. Zawsze, kiedy jest taka podniosła, poważna sytuacja i ktoś zaczyna żartować, to pojawia się taka myśl: O matko! Człowiek! (Joanna Kołaczkowska)

Otwartość oznacza też, że nie tylko wysłucham, porozmawiam, ale i przytulę, krzyżyk zrobię na czole, wezmę za rękę. Czasem tyle wystarczy i wszystko jest jasne (Leon Knabit OSB)

To nie świat jest nieuporządkowany, to człowiek w tym świecie jest nieuporządkowany (Krzysztof Skórzyński)

Niestety, to jest jedyny pozytywny element, który można wyciągnąć z samej książki. Szkoda, bo temat bardzo fajny, jednak zrobiony na szybko, a brak dopracowania, można powiedzieć, „załatwił” całość. Jeżeli chcecie sięgnąć po coś naprawdę dobrze zrobionego, zarówno pod względem graficznym, jak i treści, zachęcam do wydania pieniędzy na książkę Konrada, „Halo Człowiek . Rozmowy o tym, co ważne”, czy też na zbiór motywatorów ojca Leona, „Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha”. Warty uwagi jest również wywiad Łukasza Wojtusika z Ojcem Leonem pt. „Dusza z ciała wyleciała. Rozmowy o śmierci i nie tylko”.