Nie ulega wątpliwości, że nasze normy moralne są umieszczone w systemach religijnych, i jesteśmy na ogół przekonani, że powstały one w konsekwencji powstania religii. Religia to system wierzeń dotyczących genezy i celu istnienia człowieka, a związane z nią zachowania oraz formy organizacyjne narzucają pewien typ zachowań, nazywanych zachowaniami moralnymi.

Człowiek jest rzeczywiście gatunkiem religijnym. Religijność jest zjawiskiem powszechnym, niewątpliwie ukształtowanym w przebiegu ewolucji i dla gatunku ludzkiego korzystnym. Wspólne wierzenia, choćby irracjonalne, utrzymywały spójność nawet rozległych grup społecznych znacznie lepiej niż wszelkiego rodzaju rozumowanie. Zachowania moralne — przestrzeganie norm, najczęściej wypływających, zdaniem wierzących, z przekazów religijnych, sprawnie regulowało życie grupy, ograniczając indywidualne zachowania na rzecz zachowań korzystnych dla przetrwania społeczności, która chroniła jednostki potencjalnie wartościowe. Religie towarzyszyły więc ludzkości od jej początków, a właściwie chyba powstały wcześniej niż Homo sapiens, gdyż fakt, że człowiek neandertalski rytualnie grzebał zmarłych, o czym świadczą pozostawione przezeń groby, dowodzi, że i jemu wierzenia w życie pozagrobowe nie były obce. Religie oparte na objawieniu powstały dopiero w późniejszych etapach rozwoju społeczeństwa, ale obecnie zdają się dominować na całym globie.

Powszechność religii i powszechne istnienie norm moralnych sugeruje, że są one wynikiem działania określonych systemów neuronalnych, ukształtowanych w procesie ewolucji naszego gatunku i wbudowanych w mózgi wszystkich normalnych osobników. W myśl tej koncepcji mimo tego, że jesteśmy przekonani, iż religie i moralność wynikają z przyczyn pozaludzkich, objawionych, są one związane z budową i działaniem naszego mózgu i jego obwodów neuronalnych. Rzeczywiście liczne badania wykazały nie tylko oczywisty fakt, że religijność jest zjawiskiem powszechnym, ale także, jak wspomniano, że wybory moralne ludzi — niezależnie od rasy, wyznania, płci, cywilizacji i religii — są w zasadzie bardzo podobne.

Jak powstały prymitywne religie

Jedną z interesujących neurobiologicznych hipotez powstania wierzeń religijnych jest tzw. „Hipoteza lewopółkolowego objaśniacza świata” Michaela Gazzanigi. Już Zygmunt Freud zwrócił uwagę na rolę nieświadomości — tylko mała część wrażeń i procesów zachodzących w naszym mózgu przebija się do poziomu świadomości. Jeżeli jednak do tego poziomu dochodzi, koniecznie chcemy je wytłumaczyć, a w takie wytłumaczenia mocno wierzymy. Freud opisał pacjentkę, której w czasie hipnozy polecił, aby po obudzeniu się otworzyła parasolkę w pokoju. Oczywiście zrobiła to, nie wiedząc dlaczego, ale zapytana o przyczynę odpowiedziała, że chciała sprawdzić naciąg drutów. Gazzaniga prowadził badania na pacjentach z przeciętym spoidłem wielkim, u których półkule mózgowe nie komunikują się i chociaż obie pracują, do świadomości dochodzą tylko wyniki pracy połowy dominującej, zazwyczaj lewej. W doświadczeniu prawa półkula otrzymuje z lewego oka obraz zaśnieżonego podwórka, a lewa, z prawego oka — obraz kurzej łapy. Badany ma wybrać prawą i lewą ręką kojarzące się mu obrazki. Prawą ręką wybiera głowę koguta, a lewą szuflę. Zapytany o przyczynę wyboru, widząc, co wybrał, odpowiada, że kogut kojarzy się mu z łapą, a łopata z tym, że kurnik trzeba posprzątać. Nie wiedząc o rzeczywistej przyczynie wyboru, badany znajduje wytłumaczenie kojarzące mu się z obrazkiem, który pozostał w świadomości. Mechanizm sterujący takim zachowaniem Gazzaniga nazwał „lewopółkulowym interpretatorem świata”.

Tysiące, a może miliony, aktywności mózgowych biegnie niezależnie od siebie, poza obszarem świadomości. Kierują one ruchem ciała, emocjami, myśleniem. Kiedy skutki tych aktywności ujawniają się, interpretator musi je wyjaśnić, tworząc teorie tłumaczące, dlaczego tak się zachowujemy, jak się zachowujemy. W gruncie rzeczy interpretator tworzy naszą świadomą rzeczywistość na podstawie często ograniczonych i fragmentarycznych danych, którymi dysponuje. Nasza świadomość jest refleksją nad światem, zbudowaną przez interpretatora.

Wśród wielu rzeczy, które nasz interpretator musi wyjaśnić, jest też fakt naszej moralności. Zanim jeszcze ­wzięli się do tego filozofowie, nasz interpretator uznał, że jest to związane z istnieniem wyższego porządku, któremu musimy się podporządkować. Wygląda na to, że to nie religia stworzyła moralność, ale wytworzył ją nasz mózg w toku ewolucji, a wierzenia religijne wymyślił, aby usprawiedliwić istnienie moralności. Co oczywiście nie zmienia faktu, że wierzenia religijne mogą być prawdziwe (chociaż wiele z nich się wzajemnie wyklucza). Znajdują się jednak poza zasięgiem zainteresowania nauki.

Na koniec warto wspomnieć, że tylko niektóre normy moralne mają charakter uniwersalny, a są to te, które wynikają z wrodzonego sprzeciwu wobec gwałcenia osobowych norm moralnych.

Patrząc na dekalog, zbiór norm moralnych akceptowanych przez trzy wielkie monoteistyczne religie świata, zauważymy, że jego pięć pierwszych przykazań ma charakter bardzo związany z naszym naturalnym zmysłem moralnym. Dekalog „od pasa w dół” jest już ściśle związany z kulturą, w której został objawiony — kulturą surową, rygorystyczną — mimo poligamizmu — jeżeli chodzi o obyczaje seksualne, silnie akcentujące prawa własności i zasady uczciwości. Wiele innych kultur tego okresu akceptowało swobodne życie seksualne, a kradzież i oszustwo nie były potępiane (Merkury był bogiem złodziei), a jeżeli chodzi o kłamstwo, to nawet w naszej kulturze wiele bardzo etycznych osób uważa, że człowiek posiada prawo do kłamstwa, a przynajmniej nie ujawniania całej prawdy o sobie, co nazywa się chronieniem prywatności, a przejawia zastrzeżeniami co do wprowadzania obecnie konstruowanych idealnych detektorów kłamstwa, opartych na najnowszych postępach w dziedzinie obrazowania pracy mózgu.

Neuroteologia

Na zakończenie warto powiedzieć, że powstaje obecnie nowa dziedzina badawcza — neuroteologia, zajmująca się badaniem zależności między duchowością, przeżyciem duchowym i procesami neurologicznymi. Przeżycia duchowe bada się, prowadząc doświadczenia ze stymulacją mózgu, neuroobrazowaniem i oceną neuroanatomiczną przypadków patologicznych, w których doświadczenia duchowe wysuwają się na pierwszy plan. Ta fantastyczna dziedzina wiedzy jest dopiero w powijakach, ale i tak omówienie jej przekroczyłoby znacznie ramy tego artykułu. Można tylko dodać, że — jak powiedziano na początku — żyjemy w czasach, kiedy nauka i filozofia zaczynają się krzyżować. Oczywiście skrzyżowanie może być miejscem kolizji i do takich często dochodzi między filozofami a przyrodnikami, którym jednak nie można odbierać prawa do zgłębiania własnymi metodami zagadki Absolutu.

Uwagi końcowe

Badania nad rozwiązywaniem dylematów moralnych, przeprowadzane zarówno na szerokiej populacji internautów metodą ankietowania, jak i na wąskiej grupie ochotników metodami obrazowania mózgu, rzuciły istotne światło na neurobiologiczne podstawy naszych zachowań moralnych.

Przez ostatnie dwa wieki filozofia moralna naszego świata była przedmiotem sporów dwóch kierunków. Utylitarianie (a szerzej konsekwencjonaliści) uważali, ze moralność powinna przynosić „większe dobro”, a deontolodzy uważali, że pewne normy moralne nie mogą być przekraczane, niezależnie od możliwości osiągnięcia większego dobra. Wyniki badań z zastosowaniem dylematów moralnych sugerują, że te dwie postawy filozofii moralnej odzwierciedlają bardziej fundamentalne napięcia pomiędzy strukturami ludzkiego mózgu. Nasze odpowiedzi społeczno-emocjonalne, odziedziczone po przedludzkich przodkach, a umocnione przez doświadczenie kulturalne i religię, podkreślają pewne absolutne zakazy, tak ważne dla deontologii. W przeciwieństwie do nich „kalkulacje moralne”, charakterystyczne dla utylitarianizmu, są możliwe dzięki powstaniu w przednich płatach mózgowych nowych struktur, które zapewniają zdolność do myślenia abstrakcyjnego i wysoki poziom kontroli poznawczej. Te struktury mieszczą w sobie pewne ostatnio nabyte w procesie ewolucji cechy neuronalne i związane z nimi zdolności poznawcze.

Zapewne rozważania te należałoby podsumować zapytaniem o rolę religii w rozwoju moralności. Nie ma tu miejsca na szczegółowe rozważenie tego problemu, ale przytoczona na wstępie uwaga, że człowiek jest gatunkiem religijnym, wskazuje, że nasz mózg został tak ukształtowany czy stworzony, że religijność wypływa z jego budowy. Teoria „lewo­pólkulowego interpretatora” — układu tłumaczącego nam racjonalnie rzeczy niewyjaśnione, sugeruje, że normy etyczne i moralne, wytworzone w procesie ewolucji, były wcześniejsze niż wierzenia religijne, a te ostatnie powstały właśnie dla racjonalizacji naszej moralności.

 
mozg-vetulani„Mózg. Fascynacje, problemy, tajemnice” – neurobiologia jest dziś jedną z najważniejszych i najbardziej wszechstronnych nauk. Pomaga odpowiedzieć na wielkie pytania, z którymi od dawna mierzyły się filozofia, teologia, psychologia i nauki społeczne, a także na małe pytania, które zadajemy sobie co dzień. Co jest kryterium człowieczeństwa? Gdzie mieszka dusza? Skąd się bierze moralność? Gdzie rodzi się przyjemność? Dlaczego jesteśmy agresywni? Jak działa pamięć? Od czego i dlaczego się uzależniamy? Dlaczego lubimy seks?