Dobro czynić dobrze… Ale jakie są granice chrześcijańskiej gościnności? Czy fala uchodźców napływająca do Europy jest realnym zagrożeniem dla naszej wolności i bezpieczeństwa? A co z powszechnym prawem do użycia broni – szansa czy zagrożenie? Ojciec Leon jako doświadczony mnich i obywatel krótko i rzeczowo mówi o tym, co ważne…

Jeżeli chcesz zadać ojcu Leonowi pytanie w ramach mojego bloga (oczywiście zgodnie z tematem poruszanym w rozmowie), pisz w komentarzu lub na e-maila: kontakt@jzelek.pl. Jeżeli zbierze się odpowiednia liczba pytań, wtedy powstanie osobny wpis, w ramach którego ojciec Leon postara się odpowiedzieć na wszystkie wątpliwości, które prześlesz.

Jacek Zelek: Przy okazji wpisu na blogu Ojca na temat demonstracji KOD pojawiła się inna kwestia, czyli uchodźców. Może warto by było, aby Ojciec jeszcze raz wyjaśnił czytelnikom, jakie jest Ojca zdanie na ten temat.

Leon Knabit OSB: Sprawa jest oczywista dla każdego rozumnego człowieka. Każdemu potrzebującemu trzeba pomóc. Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych, mnieście uczynili.

Tak naprawdę uchodźcy są pozostawieni na pastwę losu. Czy nie jest chrześcijańskim obowiązkiem wspierać takich ludzi?

Nie wszyscy sa pozostawieni, a to znaczy, że już się ktoś nimi zajął i obowiązek spełnił.

Czy fala uchodźców może być zagrożeniem? I czy może to być punkt zapalny do wywołania III  wojny światowej?

Może być. Zwłaszcza, że obecne masowe migracje mogą wskazywać to,  że ktoś nimi kieruje. Kto i po co, nie mamy jednoznacznych wieści na ten temat.

Ostatnie wydarzenia – Charlie Hebdo i zamachy terrorystyczne w Paryżu. Z jednej strony wielka tragedia, ale czy nie ma tutaj również winy samej Francji i jej polityki zagranicznej na Wschodzie.

Czy tylko Francji? Jeśli wina, to wszystkich większych państw. Św. Jan Paweł II mówił o wielkiej niesprawiedliwości na świecie, jeśli  istnieje bogata Północ i biedne Południe. A tu jeszcze dochodzi do głosu ideologia wojującego fanatycznego islamu. Zamachy terrorystyczne są znakiem, że wojna już trwa – pełzająca, jak mówią.

Pojawiają się kolejne ataki terrorystyczne. Ludzie czują się zagrożeni. Czy nie warto, jak to już mówił Mariusz Max Kolonko, aby rząd wprowadził powszechne prawo do użycia broni?

A co by dało tym wszystkim, którzy zginęli w zamachach, gdyby mieli broń? Trzeba  się dobrze zastanowić, czy powszechny dostęp do broni przyniósłby więcej zagrożeń, czy większe poczucie bezpieczeństwa.

Kończąc chciałbym zapytać o jakąś krótką radę (coś w rodzaju „Abba, powiedz mi słowo…”) w sprawie tych wszystkich problemów, które dotykają zwykłego, szarego człowieka, bo najczęściej to właśnie tacy ludzie najbardziej cierpią. Czy jest jakaś nadzieja? Czy warto walczyć i dyskutować? Czy też należy zupełnie odciąć się od wszystkiego i robić swoje?

Należy robić swoje, DOBRO ROBIĆ DOBRZE, nie odcinając się od tego, w czym żyjemy. I jako chrześcijanie śpiewać sobie i innym: Nie lękajcie się, Bóg jest Miłością. I przyjąć słowo od samego Jezusa: Ufajcie, jam zwyciężył, świat!

Jako uzupełnienie proponuję zapoznać się z publikacjami Ojca Leona lub też odwiedzić blog. Autorem zdjęcia jest Robert Krawczyk.

54