Jeżeli kiedykolwiek zetknąłeś się z filmem „Wielka cisza”, wiesz o czym będzie dzisiejszy wpis. Dla niewtajemniczonych La Grande Chartreuse to tłumacząc na język polski Wielka Kartuzja, miejsce bardzo specyficzne, przestrzeń życia kartuzów – członków zakonu, który realizuje obecnie najsurowszy tryb życia na świecie. Nie wchodząc w szczegóły ich duchowości, dla podkreślenia tej surowości podsyłam link do planu dnia, który obowiązuje do dzisiaj…

Tak dla informacji La Grande Chartreuse położone jest we francuskich Alpach, w masywie Chartreuse w departamencie Isère. To mówi samo za siebie, a zdjęcia dopełnią reszty…

 

Wyjazd związany był z odwiedzinami u ojca Szczepana, jedynego Polaka w Wielkiej Kartuzji. Dzięki znajomości z nim mogłem zrobić to, na co nikt nie może sobie pozwolić, czyli wejść do środka i zobaczyć to, co jest ukryte za ścisłą klauzurą klasztorną i, co ważne, uczestniczyć w ich życiu liturgicznym.

La Grande Chartreuse to nie tylko klasztor, ale i „magiczne” miejsce, z cudownym krajobrazem. Ja, który mieszkam w Krakowie, mieście wiecznego smogu, dojeżdżając na miejsce naszego pobytu wreszcie poczułem, co to znaczy ŚWIEŻE powietrze :)

Oprócz tej warstwy duchowej, na szczególną uwagę zasługuje fakt, że kartuzi słyną na całym świecie ze znanego i cenionego likieru CHARTREUSE (wersja żółta słabsza i mocniejsza zielona). Jak się dowiedzieliśmy na miejscu, nie tak dawno starzy wyjadacze z zespołu ZZ Top napisali piosenkę, gdzie wychwalają kartuski likier. Więcej możecie sobie poczytać na stronie https://www.chartreuse.fr/en/. Powstała również wersja lecznicza, która nazywana jest ELIXIREM; jest to akurat produkt typowo apteczny, bardzo mocny, o szczególnym zastosowaniu w dolegliwościach żołądkowych.

Oczywiście nie omieszkałem spróbować tego zacnego likieru i potwierdzam jego wyjątkowe właściwości :) Ale tak na serio, smak jest wspaniały, i jest to idealny dodatek po posiłku, na lepsze trawienie.

Reasumując, kilka rzeczy zachwyciło mnie szczególnie:

  • przepiękny krajobraz i czyste powietrze (aż dostaje się rumieńców :))
  • wszechogarniająca cisza mimo dużej aktywności turystów
  • cudowne miejscowości, które swoim budownictwem wprowadzają niezwykły klimat
  • nocne oficjum, które zakończyło się po 3:00 w nocy
  • likier Chartreuse :)

Dojazd nie jest łatwy, trzeba się trochę pomęczyć, żeby trafić do Wielkiej Kartuzji, ale mówię Ci – warto. Liczne szlaki turystyczne i przytłaczające swym majestatem Alpy dostarczą Ci niezapomnianych wrażeń. Jeżeli będzie okazja, sam chcę tam jeszcze raz pojechać, aby zaliczyć cudowny masyw Chartreuse…