Zanim przejdę do samego demona chciwości, chciałbym odnieść się do paru komentarzy, które pojawiły się na blogu wydawniczym, pod materiałem na temat nieczystości. Zamysł był prosty, co jakiś czas, w ramach zapoznania się z poszczególnymi duchami zła u Ewagriusza z Pontu, pojawia się wpis składający się z dwóch fragmentów: cytat z opracowania i z tekstu źródłowego. Pomiędzy fragmentami umieszczany jest materiał audio z wyjaśnieniem i grafika z cytatem.

Chyba nie napiszę nic odkrywczego, ale toczy nas choroba szybkich opinii. Poprzednio wspomniałem o bardzo ważnej sprawie, mianowicie o tendencji do czytania tekstów źródłowych (a do takich należą Pisma ascetyczne Ewagriusza z Pontu) bez sięgnięcia do opracowań. Powiem więcej, jest to wręcz niedozwolone i tego typu lektura prowadzi do wypaczeń i błędów; ale jak to bywa i w tym przypadku, człowiek lubi sobie iść na skróty, czego efekty możemy zobaczyć w postaci wspomnianych komentarzy.

Nie będę analizował konkretnych fragmentów wynurzeń drogich użytkowniczek. Jedna z nich wyjaśniła wszystko i tym samym strzeliła sobie w stopę. Stwierdzenie: nie znam Ewagriusza i innych jego pism dyskwalifikuje wypowiedź użytkowniczki do jakiejkolwiek reakcji. To jest mniej więcej tak jakby powiedzieć: książki nie przeczytałam, ale recenzję napiszę… I tutaj pojawia się problem bo ja mam prawo wyrazić swoje zdanie bez względu na to, czy przeczytałem / przeczytałam tylko nagłówek, czy opis, albo końcówkę artykułu. Mam prawo i koniec. Nie potrafię takim ludziom odpowiedzieć, z bardzo prostego powodu, ponieważ oni wiedzą lepiej. Jedno jest pewne: znajomość całego tekstu i materiałów wprowadzających zapewnia zrozumienie i broni przed czysto emocjonalnymi, a wręcz podszytymi frustracją, reakcjami.

Wydawać by się mogło, że mamy wszystkie narzędzia do tego, aby solidnie zrozumieć Ewagriusza z Pontu. Ileż to już materiałów na temat ośmiu duchów zła zostało opublikowanych. I rozumiem, że to nie dla każdego. Nie każdy musi być wielkim fanem Ojców Pustyni. Ale na litość boską, jeżeli z góry zakładasz, że nie przeczytasz tekstów i opracowań na ten temat, to zwyczajnie nie rób nam prezentu w postaci takich komentarzy. Żeby wyrażać opinię i dyskutować, trzeba mieć odrobinę kultury i jakiejś przyzwoitości, i wziąć do ręki teksty źródłowe, zapoznać się z treścią i wtedy podjąć rzeczową polemikę. Ale dosyć tego, wystarczy, jeżeli ktoś chce pozostać ignorantem, nic na to nie poradzę… Wróćmy do tematu.

Ewagriusz z Pontu o chciwości: …z niej wyrastają niczym dzikie pędy pozostałe namiętności; bogatego zaś przygniatają troski i uwiązany jest jak pies na łańcuchu…

Spojrzenie z zewnątrz i od wewnątrz

W skrócie: chciwość to nienasycone szaleństwo. Przeciwieństwem jest ubóstwo, czyli posiadanie tyle ile potrzeba, umiarkowanie i wewnętrzna wolność. Zazwyczaj rozgraniczam spojrzenie na danego ducha zła, jednak w wypadku chciwości jedna rzeczywistość zazębia się z drugą i trudno tutaj o jednoznaczny podział. Ewagriusz, jeszcze raz to przypomnę, mówi o myślach, w tym przypadku o żądzy posiadania, nie odpowiada na pytanie: jak rozumieć określenie tyle ile potrzeba? W kolejnych wersetach swojego traktatu ukazuje myśl chciwości, która stopniowo obciąża człowieka i prowadzi go do coraz większego zatracenia. Czytając współczesnych autorów, którzy interpretują ducha chciwości, za każdym razem zwracają uwagę na perfidną cechę tego demona (powiedzielibyśmy spryt), który objawia się nam zazwyczaj w postaci fałszywej cnoty, a jednocześnie, jak rak, toczy duszę ku śmierci.

W jaki sposób chciwość nas mami? Jako jeden ze sposobów podstępnego działania chciwości, autorzy podają: troskę o dobro innych. Co w tym złego? Chodzi o uchylenie pewnej furtki, która może wywołać rozpalenie żądzy ciągłego gromadzenia pieniędzy w szczytnym celu; wymyślania nowych pomysłów zbierania funduszy, które to karmią chęć posiadania dla samego posiadania. Z czasem już nie liczy się cel, na jaki idą pieniądze, ale sam fakt ich ilości. Widok gotówki, świadomość dobrobytu, nawet dotyk banknotów, sprawia nam przyjemność.

Drugi sposób działania demona chciwości jest dość kontrowersyjny. Mianowicie: troska o zapewnienie sobie spokojnej starości (tak na marginesie, w dzisiejszych czasach zabawne jest mówić o spokojnej starości…) Można się oburzyć, owszem, ale Ewagriuszowi cały czas chodzi o nasze autentyczne intencje, które ukrywamy czasami sami przed sobą. Fałszywa cnota staje się czymś wygodnym, dzięki niej możemy wszystko wytłumaczyć. To również przestroga przed postawą wybiegania daleko w planowaniu przyszłości, choć dobrze wiemy, że nie jesteśmy w stanie na 100% określić, co przyniesie dzień jutrzejszy. Nerwowe myślenie do przodu, bo przecież za parę lat ZUS padnie, a państwo zupełnie zapomni o seniorach, rodzi chęć, a ta niespostrzeżenie przemienia się w chorobliwe gromadzenie majętności.

Innym fałszywym odzieniem chciwości jest tzw. dziadowanie i skąpstwo. Człowiek jest przekonany, że zagrożenie biedy czyha u drzwi. Dlatego należy profilaktycznie nieco zaoszczędzić. Profilaktyka zamienia się w karykaturę: taki człowiek przekonany o swojej słuszności, odmawia sobie wszystkiego, począwszy od godnego odzienia i pożywienia po kontakt z innymi. Każda rzecz staje się potrzebna, co w prostej linii prowadzi do zbieractwa. Oczywiście człowiek opanowany przez chorobliwą chciwość, cały czas jest nienasycony i ma poczucie, że wszyscy go okradają. Kiedy umawia się na konkretne wynagrodzenie, gdzieś tam w swojej głowie liczy na coś więcej. Pretensje to chleb powszedni i każda okazja jest dobra, aby coś skubnąć. Stopniowo chciwość przeradza się w nerwicę, ciągłe planowanie i liczenie, które odbija się na innych. Wybuchy złości, ponieważ za coś trzeba zapłacić, tworzą nieprzyjemną atmosferę. Raczej uciekamy od tego typu ludzi. Boimy się, ponieważ nie wiadomo, kiedy bomba nagromadzonej frustracji może wybuchnąć.

chciwosc

Osobiście uważam, że najzabawniejszą postacią chciwości jest sytuacja kiedy szaleństwo posiadania jest uwarunkowane majętnością sąsiada. Muszę coś mieć, bez względu na wszystko, bo przecież nie będę gorszy od kolegi zza płotu.  To już nie jest chęć, ale przymus. Człowiek już nie skupia się na swoim, ale jego chciwość rozszerza się na to, co posiada inny, a co wydaje się lepsze i konieczne. Przelewają się nam między palcami rzeczy istotne, bo akurat teraz obmyślamy jak zaspokoić nasze pożądanie. Brak zaspokojenia sprowadza irytację, a ta z kolei prowadzi do kolejnego ducha zła – gniewu…

Owocem chciwości, paradoksalnie, nie jest sama czynność gromadzenia, ale lęk i frustracja.  To one niszczą człowieka i jego relacje, podobnie jak to było w przypadku nieczystości. Następuje przewartościowanie: materia przestaje służyć człowiekowi i przejmuje nad nim kontrolę. Osoba jest postrzegana przez korzyść jaką może przynieść człowiekowi opanowanemu przez chciwość. I tak tworzy się forma współczesnego niewolnictwa, która przybiera sprytną formę zależności finansowej, co nieraz widać np. w małżeństwie.

Wracając jeszcze do samych tekstów Ewagriusza. Przypomnę: warunkiem prawidłowego odczytania myśli samego Autora jest trud przygotowania, zapoznania się z uwarunkowaniami tamtych czasów. Nikt nie powiedział, że lektura Ojców Pustyni to miłe i grzeczne historyjki w stylu Bruno Ferrero. Wystarczy spojrzeć choćby na pierwszy tom Apoftegmatów Ojców Pustyni, gdzie ponad 120 stron tekstu stanowi wstęp wyjaśniający, rzetelny i konkretny. Zapyta ktoś: po co? Aby zrozumieć i podejmować merytoryczną dyskusję w przestrzeni publicznej.

Oczywiście można wybrać drogę, jak to zostało pokazane na przykładzie komentarzy, czyli wylać swoje żale na podstawie krótkiego fragmentu umieszczonego w Internecie, albo podjąć słuszną, racjonalną drogę, czyli zabrać się porządnie do lektury Pism ascetycznych i dopiero wtedy wyrobić sobie opinię. Przynajmniej postarać się zrozumieć to, co Autor z IV wieku chciał nam przekazać.

Środki zaradcze na myśl chciwości: dystans i umiarkowanie, jałmużna, hojność.

Chciwość jest perfidna przez swoją subtelność. Nikła granica pomiędzy tym, co jest konieczne, a tym co już jest ponad stan, tworzy pewien chaos. Nie wiadomo kiedy to, co robimy jest jeszcze dobre, a co już wkracza na drogę pewnego obłędu. Tylko czujność i uświadamianie sobie pewnych emocji i zachowań, może nam pomóc w dostrzeżeniu problemu. W przeciwnym razie wpadniemy po raz kolejny w błędne koło, stopniowo narastających potrzeb, które podobnie jak było w przypadku poprzednich duchów zła, nie kończą się… a wręcz rozrastają i wypełniają wszystkie przestrzenie życia.