W drugim odcinku z serii „Być jak…” chciałbym się skupić na postaci nietuzinkowej. Lech Wałęsa – bo o nim mowa – nie osiągnął może takiej fortuny jak Donald Trump, o którym pisałem ostatnio, jednak swoje zasługi położył on na zupełnie innej płaszczyźnie.

Chłopiec do bicia…

Patrząc na to wszystko, co narosło wokół osoby Lecha Wałęsy przez tych kilkadziesiąt lat, przychodzi mi do głowy jedno określenie: „chłopiec do bicia”. Jak nie ma na kogo zwalić, to winny jest zawsze ten na szczycie.

Wyśmiewany i opluwany na każdym kroku. Dlaczego? Bo był inny, cóż, tak to jest, gdy stajesz się wodzem i niszczysz ustrój, do którego każdy zdążył się przyzwyczaić. Po to co ruszać, skoro nam dobrze… Jednak w imię naprawdę wyższych wartości Wałęsa stanął na czele ruchu, który zburzył dotychczasowy, wygodny układ.

Nie piszę, że był bezbłędny, ale żeby porywać się z garstką ludzi na molocha, jakim był komunizm, to trzeba było mieć naprawdę JAJA. Nagrody Nobla nie dostaje się za uśmiechniętą gębę…

Śmiech na sali

To, co ostatnimi czasy dzieje się wokół Lecha Wałęsy, jest żenujące. Wychodzi na to, że nie warto poświęcać się dla dobra kraju, bo po co – żeby na starość zostać oplutym? Oczywiście, zaraz znajdzie się wytłumaczenie, zostaną odkryte kolejne teczki itp. Ale po jaką cholerę to robić? Dla prawdy? Serio? I co się stanie, „Bolka” na starość wsadzą do więzienia?

Wychodzi na to, że komuś zależy na tym, aby zmieszać z błotem całe życie Lecha Wałęsy. Tylko komu? Jakieś zaszłości, skrywane urazy… W głowie się nie mieści, jak człowiek może być do tego stopnia wilkiem dla drugiego.

Nie chcę tutaj zbędnie się rozpisywać i analizować złożoną rzeczywistość; od tego są dużo mądrzejsi ode mnie. Szczerze? Mało mnie interesuje fakt, że Lech Wałęsa mógł donosić do SB. Każdemu może się zdarzyć chwila słabości i, jak to odnotowała historia, zdarzało to się wielu osobistościom, zarówno świeckim, jak i duchownym. I co? Czasu się nie wróci, było, minęło i trzeba się z tym pogodzić.

Ale nie mogę przystać na to, by na całą historię człowieka patrzeć tylko pod kątem jednego epizodu i według niego oceniać całokształt „twórczości”. W filozofii to się nazywa „redukcjonizm”, a redukcjonizm nigdy nie prowadził do czegoś dobrego. No, ale Polak potrafi…

Lech Wałęsa zasługuje na szacunek

Bez względu na to, co było kiedyś, ile teczek by nie otwarto, Lech Wałęsa zasługuje na szacunek. Mimo swojej prostoty nie można go pozbawiać dobrego imienia, a tak się dzieje, gdy urabiamy w głowach młodych ludzi wizerunek „Bolka”, który okazuje się zdrajcą sprawy narodowej.

Dla mnie to człowiek-legenda i takim pozostanie, bez względu na to, co by jeszcze nie wyszło z jego przeszłości. Polak, który próbował coś zmienić i mu się udało. Jest to jedna z tych osób, które w historii Polski zapisały się złotymi zgłoskami. I nie ulega wątpliwości, że będzie to dla niektórych solą w oku, ale jak to kiedyś powiedział Lech Wałęsa: Mnie można zabić, ale nie pokonać. Te słowa stały się inspiracją do dzisiejszej grafiki we wpisie, którą przesyłam poniżej:

63

Mam nadzieję, że nie będę miał okazji w przyszłości oglądać podobnego cyrku w polskich mediach w stosunku do innego człowieka, ale znając życie – „nadzieja matką głupich”. Wściekłe psy muszą mieć stałą pożywkę…