Postacie z historii powszechnej, czy też, ściślej, związane z dziejami Kościoła, które w jakiś sposób weszły na margines ortodoksyjności, fascynują mnie, zarówno ze względu na swoją charyzmatyczną osobowość, jak i (głównie) ze względu na to, co głosiły. Ich nauczanie to miecz, który rani, bezwzględnie i dogłębnie. Jednak zawsze jest to także, paradoksalnie, coś pozytywnego, co opiera się próbie czasu. Koncepcje i poglądy krystalizują się zazwyczaj po śmierci tych myślicieli; wtedy to, co było zakryte, wychodzi na światło dzienne. W swoich czasach nie byli zrozumiani – ostatecznie, kto miałby ich zrozumieć? Mówili językiem zupełnie obcym dla ówczesnej ludności, w tym kościelnych hierarchów.

Bede Griffiths to jedna z takich postaci – człowiek, któremu przyszło żyć w czasach negacji i anarchii. Na świecie rodziło się „nowe”, wkrótce miały nadejść gwałtowne przemiany cywilizacyjne. Jako młody człowiek, wspierany przez przyjaciół, postanowił się wtedy sprzeciwić obserwowanemu porządkowi rzeczy. Wyobraźcie sobie dzisiaj grupę młodzieży, która ucieka na wieś, wynajmuje domek i tam, w zupełnej prostocie, żyje z pracy własnych rąk, studiując Pismo Święte i nauki Ojców Kościoła. Już na tamtym etapie można było mówić o charyzmie Griffithsa i jego towarzyszy: to byli ludzie wyjątkowi, gotowi, by sięgać po więcej, niezadowalający się zastaną rzeczywistością.

Celowo użyłem w tytule określenia „ponad podziałami”; chciałoby się może rzec: „ponad współczesnymi kastami”. Sądzę, że nie możemy z czystym sumieniem powiedzieć, iż kastowość nie istnieje. Jest to sprzeczne z tym, co widzimy na co dzień: jest klasa rządząca, jest klasa pracująca, ale są również tacy, którzy swoją postawą chcą wołać i napominać. Chodzi o to, co Václav Havel nazwał siłą bezsilnych. Jednostki, które, jak mogłoby się zdawać, pozbawione są jakiejkolwiek mocy, zmieniają świat dookoła siebie, buntując się przeciw niemu. Taki był Bede Griffiths, który podjął się odnalezienia odpowiedzi na pytanie: w jaki sposób mówić o Bogu ludności hinduskiej? I wynikające z tego dalsze kwestie: co należy zrobić, aby obraz misjonarza, skażony kolonialnymi zaszłościami, został oczyszczony? Jak stać się „swoim” w obcym społeczeństwie? I wreszcie, jak w tym całym zamieszaniu świadczyć o Bogu? W dużym stopniu działał po omacku i mimo przetartych szlaków, dużą część swojej koncepcji musiał budować na nowo.

Zmienianie rzeczywistości i postrzegania pewnych zastanych form to, z jednej strony, fascynująca przygoda, a z drugiej – ciężkie brzemię niezrozumienia czy wręcz odrzucenia, które trzeba nieść. I tak jest do tej pory: spuścizna Bede Griffithsa niepokoi wielu, pojawia się odwieczne pytanie o granice dialogu i, jak to już we wstępie napisałem, co jeszcze wolno, a co jest już niebezpiecznym synkretyzmem.

Zarówno wspomniany myśliciel, jak i jego koncepcja dialogu chrześcijańsko-hinduskiego niezwykle fascynują. Chyba warto dostrzec coś poza własnym podejściem, wręcz potraktować to otwarcie się na nowość jako wyzwanie dla siebie. Dopóki nie zacząłem czytać o samym Bede Griffithsie, świat duchowości jawił mi się jako czarno-biały: wszystko w nim było ustalone i powiedziane, nie wykraczając poza to, co na podstawie Magisterium Kościoła można by uznać za życie „pobożne i bogobojne”. Po kilku latach, po spotkaniu z nauczaniem Bede Griffithsa, jak również Ojców Pustyni i tekstami z Filokalii, duchowość nabrała dla mnie zupełnie innego kolorytu. To pełna paleta barw, z której możemy korzystać, a podejście oparte na strachliwym wykonywaniu praktyk, by nie odróżniać się od reszty, zupełnie straciło u mnie rację bytu. Spotkanie to zaprowadziło mnie faktycznie na rzeczywiste drogi wiary, a nie jedynie folkloru religijnego. Przebicie się przez dobrze strzeżony gmach nakazów i zakazów pozwoliło mi dojrzeć również inne przestrzenie, po których mogę kroczyć bez strachu i ponad tym wszystkim, co rozgrywa się w bezpiecznej ławeczce parafialnego kościoła.

Celowe przerysowanie? Jestem raczej daleki od postawy porządnego chłopca, którym może byłem, kiedy nie miałem świadomości palety barw, o której pisałem wyżej. Teraz mogę powiedzieć, że wyszedłem z cienia i widzę szerzej, a przez spotkania z różnymi, wspaniałymi osobowościami, horyzont mojej duchowości poszerzył się i ten proces wciąż trwa… Dzięki takim postaciom, jak Bede Griffiths, i dzięki realizowanemu przez nich ideałowi wiem, że warto szukać cały czas, zamiast pogrążać się w coraz większej nieznajomości otaczającej nas rzeczywistości, tak bardzo bogatej i pięknej. Mimo że nie spotkałem go osobiście, mam do dyspozycji jego cenne słowa, które jak ostry nóż przecinają zasłonę na naszych oczach. Zasadnicze pytania brzmią: Czy naprawdę chcemy widzieć poza…? Czy mamy na tyle odwagi, aby zmierzyć się z treściami, które mogą zniszczyć gmach naszych, dotąd pielęgnowanych, przekonań i dogmatów?

107

Dlaczego Bede Griffiths?

Minęły cztery lata od napisania przeze mnie tej pracy. Patrząc z perspektywy czasu, kiedy przeglądam kolejne strony, stwierdzam jedno: nie zmieniłbym ani tego, co w niej napisałem i przedstawiłem, ani tego, komu poświęciłem swą uwagę jako autor. Zatem – praca doskonała? Z pewnością nie, i to z bardzo prostego powodu: zawsze można napisać więcej, niektóre tematy są studnią bez dna, a o postaci, która znalazła się w centrum mojego zainteresowania, wypadałoby po prostu napisać osobną monografię.

Dlaczego zdecydowałem się na wydanie mojej pracy? W zasadzie są dwa powody. Po pierwsze, sama postać Bede Griffithsa oraz ideał hinduskiego sannyāsina jako człowieka ponad podziałami kastowymi są praktycznie nieobecne w polskiej literaturze, nie mówiąc już o połączeniu tych dwóch aspektów w jednej publikacji. Kluczową rolę gra tutaj również pewna kontrowersyjność samego tematu, który jest złożony i to z bardzo prostego powodu – dotyka dialogu chrześcijańsko-hinduskiego nie tylko na płaszczyźnie duchowości, ale wchodząc także na teren dogmatyki.

Drugi powód to bibliografia. Chciałbym, aby ta książka była pomocą dla tych, którzy, być może, zechcą zgłębić przedstawiony w niej temat. Odniosłem się tu do wielu opracowań, tak polskich, jak i zagranicznych, które z pewnością są przydatne, dla każdego, kto chce bliżej poznać przedstawiony tutaj temat.

ponad_podzialami_ponad_kastami_jacek_zelek