Myślałem, że „Copperplate” Grzegorza Barasińskiego będzie dla autora przestrogą. Książki, które mają pretendować do roli podręcznika, to nie taka prosta sprawa i trzeba się nad takim projektem porządnie napracować. Sama tematyka, czyli kaligrafia, winduje poziom przygotowania takiej publikacji (pod względem estetycznym) bardzo wysoko. Pan Grzegorz miał szansę odbić się od dna i opracować coś porządnie. Nic z tych rzeczy. Został na samym dole swojego wybujałego ego. Na szczęście czytelnicy mają oczy i zdolność porównywania.

Bazgroły

Miszcz kaligrafii przemówił po raz drugi. „Kaligrafia” Grzegorz Barasiński, oczywiście Wydawnictwo Znak. Człowiek, który urzeka charakterem… pisma. Czytam nagłówek filmu o autorze, serio? Otwieram książkę i czytam wstęp pani psychoterapeutki: …kaligrafia jest sztuką starannego i estetycznego pisania…, kolejny gwóźdź do trumny Pana Barasińskiego. Zadziwiające jest jedno: po wielu sygnałach, krytycznych opiniach, miszcz kaligrafii wydał kolejnego gniota.

Słucham dalej:

To jest gorsze niż notes mojej córki.

Bazgroły, nic nie trzyma się prosto.

Żenada.

Staram się w tym wszystkim zrozumieć logikę autora. Dlaczego osoba zajmująca się kaligrafią, wypuszcza tak niestarannie przygotowaną książkę? Panie Grzegorzu, jeszcze raz to powtórzę, fakt artykułu w Gościu Niedzielnym, automatycznie nie uświęci tego gniota, którego Pan nazywa podręcznikiem. Podobnie się ma sprawa z obecną publikacją. Jaki jest w tym cel? Egocentryczny wyścig… Mała rada: żeby stanąć do wyścigu trzeba coś prezentować. Na chwilę obecną można tylko zaczerwienić się ze wstydu i przejść obok tego obojętnie.

Patrząc na zdjęcia, chyba żaden, zdrowo myślący człowiek nie powie, że jest to dobrze zrobiony projekt. Bazgroły to dobrze powiedziane. Widać rażące błędy estetyczne. Jak to było w przypadku „Copperplate” oprawa graficzna sięga dna.

kaligrafia_barasinski_5

kaligrafia_barasinski_10

Podobno ma to być podręcznik. Naprawdę Panie Grzegorzu? To „coś” ma zachęcić do kaligrafii? Nierówne litery, krzywe kreski, i co lepsze, żadnego wytłumaczenia… Nagryzmolone parę motywów, pusta strona do ćwiczeń i pisz człowieku. Wydawnictwo Znak napisało: rozgość się między słowami. Pomiędzy tymi kulfonami? Uwielbiam takie chwyty marketingowe, które w głównej mierze bazują na tym, żeby atrakcyjnie opakować książkę i ją sprzedać, bez dbania o jej wnętrze.

Popatrzcie na „Kaligrafię” Barasińskiego (po lewej) i dopracowany podręcznik Ewy Landowskiej i Barbary Bodziony „Piękna Litera” (po prawej).

kaligrafia_barasinski_3

kaligrafia_barasinski_7

Jedno jest pewne: nawet na milimetr się Pan nie zbliżył do poziomu, jaki prezentują Ewa Landowska i Barbara Bodziony w podręczniku „Piękna Litera”.

I jeszcze na deser opinie ludzi, którzy zajmują się kaligrafią:

Jest większa niż myślałam (A4), klejona i nie otwiera się na płasko ani trochę. Mam wrażenie, że dostałam czyjeś bardzo wstępne notatki do książki. Nie rozumiem pomysłu z kropkami, bo autor się ich nie trzyma. Nie rozumiem pomysłu z pustą prawą stroną, bo papier jest cieniutki (druk przebija). Na stronach są ślady ołówka, napisy niechlujne, krzywe i niedokładne.

Wiecie co, są osoby których brudnopisy wydane drukiem byłyby ciekawe. To chyba nie ten przypadek.

Moment, moment, moment. Chcecie mi wszyscy powiedzieć, że te… „zdjęcia” są zdjęciami profesjonalnie wydanej książki?!

Hahahaha to jest książka? Serio? To mi wygląda jak moje malowanki jak się nudzę i chcę poćwiczyć.

Czuję się jakbym oglądała czyjś brudnopis. Książka chyba była robiona bardzo szybko, bo „treść” można zrobić w dwa dni. Do tego dużo rysunków pomocniczych, które niekoniecznie są potrzebne dla odbiorcy. Mogły by być, gdyby zostało wyjaśnione po co zostały zrobione. To takie bardziej ćwiczenia, z których nie dowiedziałam się nic nowego co mogłoby mi pomóc w rozwijaniu się w tej dziedzinie.

No właśnie, ja pierwsze co pomyślałam po tych zdjęciach, że sobie sam autor bardzo złe świadectwo wystawia. I kwestionuje swoje umiejętności. Lepiej nie mieć książki na swoim koncie niż mieć taką antyreklamę.

kaligrafia_barasinski_4

kaligrafia_barasinski_8

kaligrafia_barasinski_2

kaligrafia_barasinski_1

Znalazły się również pozytywne wypowiedzi:

Tak jakby trochę lepiej, jeśli chodzi o zawartość tej książki, są wzorniki, choć niektóre mogłyby by być ładniej wykonane… Jest tam jakiś plus.

Jeśli już szukamy plusów to – książeczka ładnie kontrastuje z czerwonymi paznokciami.

Ale chyba to tak jest, że w każdej dziedzinie znajdzie się jakaś czarna owca, która na siłę chce być wyjątkowa. Nie tędy droga Panie Barasiński. Gwarantuję, że Wydawnictwo Znak tego Panu nie zapewni, a raczej pokora i solidna praca nad swoim warsztatem. Patrzymy na Pana z góry i mamy niezły ubaw, a wystarczyło poczekać, opracować dokładnie temat i wtedy dopiero próbować coś wydać.

A ja czekam na II tom prawdziwego podręcznika „Piękna Litera. Minuskuła karolińska, Copperplate script”. Ufam, że koniec roku będzie gorącym okresem premiery. W międzyczasie, moja rozmowa z Ewą Landowską i Barbarą Bodziony ukaże się w zbiorze wywiadów „Nikt nie jest byle jaki”, którego premierę planuję na połowę września.